Pomarańczowy władca świata

wygenerowane przez AI

Całkiem niedawno pisałam notkę o nowym „porządku” świata.  Niestety, wygląda na to, że to był tylko lightowy wstęp do ledwo co rozpoczętego roku. Kolejne dni przynoszą taki natłok wiadomości, że coraz trudniej nadążyć z komentowaniem. Niestety, świat jaki znaliśmy to już przeszłość, a perspektywy na przyszłość są mało optymistyczne.

Nigdy nie byłam i nigdy nie chciałam pojechać do USA. Zawsze jednak wydawało mi się, że USA to wręcz wzorcowa kolebka demokracji. Szokiem był dla mnie już atak na Kapitol, jednak ostatni rok to zupełne nieporozumienie. Czy naprawdę nie ma tam jakichś bezpieczników, które zabezpieczają ten kraj przed tym, co wyrabia jeden otoczony grupą klakierów człowiek? Przecież to jakiś obłęd. Tym bardziej, że wpływa on nie tylko na USA, ale na cały świat.
Początek kadencji Donalda Trumpa to pomysły typu zmiana nazw geograficznych (Zatoka Meksykańska przemianowana na Amerykańską). Były próby dołączenia Kanady do USA (ten pomysł już chyba upadł?), potem plany przekształcenia Strefy Gazy w złotą riwierę dla bogaczy. Nie podobał mu się prezydent Wenezueli, więc go porwał, ale wcale nie po to, żeby przywrócić tam demokrację – reszta reżimu, po zadeklarowaniu współpracy i oddaniu złóż ropy naftowej, ma się dobrze.  Teraz przypomniał sobie o Grenlandii (bo Islandia to przejęzyczenie, chyba?).  To wszystko jest wprawdzie gotowym materiałem do memów, ale tak naprawdę, to wcale nie jest śmieszne. Bo to wszystko mówi prezydent największego mocarstwa na świecie. Przynajmniej tak się wydaje, gdyż biorąc pod uwagę, że tzw. Rada Pokoju ma być zarządzana przez wybrańców Trumpa, a on sam dożywotnio i z decydującym głosem ostatecznym ma stać na jej czele – to już raczej jakiś prywatny klub Donalda Trumpa, a nie projekt rządu USA. Wpisowe jest całkiem wysokie, ale przecież wiadomo, że Trump lubi złoto i prezenty.
Po ostatnim słowotoku w Davos (trudno ten potok chaotycznych myśli nazwać inaczej) – sytuacja stała się poważna. Tym bardziej, że na dokładkę obraził wojska NATO w misji w Afganistanie, co odbiło się szerokim echem w świecie. Przywódcy wielu państw europejskich zareagowali ostro w obronie honoru swoich żołnierzy. Niestety, nasz prezydent nie – zabrakło mu odwagi?

O tym, że Donald Trump jest niezrównoważonym emocjonalnie, kapryśnym, łasym na komplementy i złote świecidełka człowiekiem wie już cały świat.Amerykanie z pewnością też, choć sami sobie go wybrali. I sami muszą zrobić z tym porządek, dla własnego dobra. Pewnie można przeboleć, że zniszczył Biały Dom. Te wszystkie złote świecidełka w  gabinecie owalnym da się zdjąć, w ogrodzie też da się na nowo posadzić róże i zasiać trawę. Gorzej ze zburzonym skrzydłem wschodnim i planami Wielkiej Sali Balowej. Najgorsze jest chyba jednak to, że obecna władza zaczyna strzelać do swoich obywateli – to już może być groźne. Obawiam się, że nawet najtrwalsi zwolennicy MAGA zaczynają mieć wątpliwości. Efekty zobaczymy na jesieni, w wyborach. O ile do nich dojdzie – moim zdaniem wcale nie jest to przesądzone. Donald Trump czuje się wielkim, niedocenianym przez świat  geniuszem i nie przyjmuje do wiadomości żadnych ograniczeń,
a prawo po prostu lekceważy. Ugina się jedynie przed siłą.
Może to jest szansa dla UE? Jeszcze bardziej się zjednoczyć, stawiając przede wszystkim na gospodarkę europejską?

 

Wybory w Polska 2050

Gdyby nie wybory przewodniczącego, mało kto pamiętałby , że jest taka partia jak Polska 2050 Szymona Hołowni. Owszem, mają 31 posłów, swoich przedstawicieli w rządzie i są niezbędni w koalicji, ale sama partia to już pieśń przeszłości. Wybory w partii sprawiły, że znowu jest o nich głośno, ale to raczej mało pozytywny rozgłos, gdyż opiera się na śmiechu i stanowi tylko źródło memów.

Cóż, PL2050 to kolejna partia na polskiej scenie politycznej zaorana przez jej twórcę i przewodniczącego. Wielki zryw oddolny, sukces, a potem spadek na dno. Podobnie było z Palikotem, Nowoczesną Petru (też się wówczas nabrałam). A co zrobił Robert Biedroń z Wiosną? Czy w opozycji do SLD nie miała być to całkiem nowa lewica? Oparta na ideałach? A potem okazało się, że wbrew własnym zapowiedziom – szef Wiosny jednak nie zrezygnował z ciepłej posadki w europarlamencie. Pięć lat później udało mu się jeszcze załatwić mandat dla swojego partnera. I to by było na tyle.
Kto pamięta jeszcze, że teoretycznie w polityce funkcjonuje jeszcze Paweł Kukiz? Ten, który miał nie zdradzić ideałów, nie zeszmacić się? I jak to się skończyło?

Niestety, Szymon Hołownia okazał się kolejnym przywódcą, który zaprzepaścił zgromadzony kapitał społeczny. Miał duże szanse na zbudowanie czegoś nowego i dobrego, a wyszło jak zwykle. Nadmiernie rozbuchane ego i przekonanie o własnej wyjątkowości niedocenionego przez wszystkich wokół lidera i mamy efekt szorowania po dnie.
Co będzie dalej z wyborami w PL2050? Nie wiem i w zasadzie mało mnie to interesuje. Ważne i istotne jest tylko to, czy i ilu polityków tej partii nadal pozostanie w koalicji – to sprawa kluczowa. Choć osobiście nie lubię Katarzyny Pełczyńskiej-Nałęcz, moim zdaniem jest okropna. Za to Paulina Henig-Kloska  jest nieco mdła, bez charyzmy. No, ale to nie moje zmartwienie.

I warto tu też podkreślić, że to wszystko to nie wina Tuska!

Nowy „porządek” świata?

Pierwsze dni roku pokazują, że wchodzimy do niego z przytupem. Już teraz widać, że nie będzie spokojny. ani u nas ani na całym świecie. Niestety, czeka nas nowy podział stref wpływu.
W kontekście ostatnich wydarzeń z Wenezueli -chyba nie ma już żadnych hamulców i zasad. Owszem, Maduro był dyktatorem, w dodatku sprawował władzę w wyniku sfałszowanych wyborów. Jednak plany Trumpa to nie pomoc w przywróceniu prawowitej władzy, a jedynie biznesowa kolonizacja kraju bogatego w ropę naftową i inne cenne złoża. Gdzie te czasy, gdy USA były wręcz strażnikiem demokracji, praworządności i zasad? Wystarczył jeden (z pewnością „piękny” i wspaniały”) podpis Trumpa i już? Kiedyś sądziłam, że w USA są jednak wbudowane jakieś bezpieczniki, które zabezpieczają i kraj i świat przed szalonymi pomysłami i dekretami wybujałego ego jednego człowieka – chyba jednak tak nie jest. Cóż, Amerykanie tak sobie wybrali. Ciekawe, czy wyborcy Trumpa i zwolennicy Republikanów nadal są dumni ze swojego prezydenta?

Co będzie dalej? Czy teraz Chinom nie jest łatwiej zająć Tajwanu? Czy Putin nie ma teraz usprawiedliwienia dla swojej napaści na Ukrainę? Nie jestem zwolenniczką teorii spiskowych, ale w tym kontekście czerwony dywan na Alasce nabiera jednak zupełnie innego znaczenia. O czym wówczas naprawdę rozmawiali? Podzielili świat na swoje strefy wpływów? W takim układzie mimo wielu zwolenników (czy nawet wyznawców) Trumpa w Polsce, raczej nie trafimy pod „opiekę” USA. Choć niestety, Putin też ma u nas swoich zwolenników.

A miałam nadzieję, że ten rok będzie miarę spokojny….

Niech będzie spokojny!

Kończy się jeden rok, wkraczamy w nowy. Rozpoczyna się standardowe rozliczanie/ocenianie/podsumowywanie tego co się zdarzyło przez ostatnie 12 miesięcy. No i perspektywy na kolejnych 365 dni – bać się czy patrzeć z nadzieją?

Zawsze starałam się być optymistka, choć ten rok kilka razy poważnie nadwątlił moje chęci szukania choć odrobiny wody na dnie prawie pustej szklanki. Cóż, mamy co mamy i trzeba się dostosować.
Rok temu o tej porze odliczaliśmy dni do wyborów prezydenckich, a teraz … Nie, nie tęsknię za Adrianem, jednak patrząc na obecnego lokatora pałacu prezydenckiego czuję się wręcz fatalnie. Jestem gdańszczanką (dla czytających po północy: Gdańszczanką), więc mogę tylko przeprosić, tak jak mieszkańcy Krakowa przepraszali przez 10 lat.
A swoją drogą – czy rok temu o tej porze ktoś podejrzewał, że światem będzie trzęsło napęczniałe jak balon ego pomarańczowego gluta? I nawet mieszkańcy spokojnej Grenlandii nie mogą spać spokojnie?

Spróbujmy się cieszyć tym co mamy. I życzmy sobie, żeby ten rok był przynajmniej spokojny, może się uda i będzie też dobry?

 

Dziurawy NFZ

O tym, że w naszej ochronie zdrowia brakuje pieniędzy wiadomo od zawsze. Od kiedy pamiętam, każdy kolejny rząd próbuje zasypać dziurę w budżecie NFZ i ciągle jest za mało.
Cóż, perspektywy są niestety mało optymistyczne – starzejemy się i potrzebujemy coraz więcej świadczeń medycznych. Wizyty u specjalistów, specjalistyczne badania i terapie, coraz lepsze i nowocześniejsze leki  też nie są tanie. Skąd na to wszystko brać?

Od wczoraj dużo się mówi o planowanych oszczędnościach w budżecie NFZ. Pierwsze zapowiedzi wyglądają niepokojąco i już się zastanawiam jak mnie dotkną? Zdrowie ostatnio mi się sypie
i niestety też na sobie muszę testować działalność naszej ochrony zdrowia.
Wygląda na to, że miałam szczęście, gdyż na operację zaćmy załapałam się już w ubiegłym roku. Czekałam krótko, teraz podobno mają wrócić limity? W tym roku miałam też rezonans kręgosłupa – teraz czekam na wizytę u neurochirurga – kwiecień 2029r. Na wizytę muszę przynieść wynik rezonansu nie starszy niż 1 rok, więc pewnie będę musiała zrobić to prywatnie…
Po rezonansie głowy – skierowanie do laryngologa, wizyta na wrzesień 2026. Zapisałam się i czekam, co innego mogę zrobić? Mam obawy, że zmniejszone limity na dostęp do specjalistów wydłużą te czasy. Owszem, zdarza mi się wspomagać wizytami prywatnymi, ale traktuję to jako ostateczność.

Mówi się też sporo o tym, że trzeba przejrzeć wycenę niektórych procedur medycznych, tu niekiedy naprawdę dochodzi do absurdów.  2 lata temu byłam u lekarza naczyniowca -długo czekałam, takich specjalistów jest niewielu, przynajmniej u mnie w Gdańsku. Zbadała mnie i dała skierowanie na Dopplera żył jednej nogi. Na badanie czekałam kilka miesięcy, ale zrobiłam i z wynikiem wróciłam na kolejnej wizycie. Wówczas dostałam skierowanie na Dopplera drugiej nogi. Na moje pytanie – dlaczego nie nie od razu, tylko każda noga osobno – usłyszałam, że niestety, ale NFZ tak rozlicza, że musi to być osobno. Po co? Przecież gdybym zrobiła to razem – lekarka na jednej wizycie mogłaby obejrzeć wyniki badania obu nóg. Takie podwójne badanie trwałoby zdecydowanie krócej niż 2 badania pojedyncze, a u lekarza byłaby 1 wizyta zamiast 2. Ktoś inny mógłby w tym czasie skorzystać. Przykładów takich różnych absurdów pewnie każdy może podać więcej z własnego doświadczenia. Choć być może coś, co wydaje się nam absurdem – ma swoje uzasadnienie w przeważającej ilości przypadków? Nie wiem, to zadanie dla fachowców, niekoniecznie z Excela, bardziej z medycyny.

A darmowe leki dla dzieci i seniorów? Nie łapię się, więc nie wiem jakie leki są faktycznie dostępne za darmo dla seniorów. Mam czteroletnią wnuczkę, której zdarza się chorować (nic specjalnego, na szczęście nie ma żadnych poważnych chorób)  i wykup recepty to zawsze spora kwota. Chyba jeszcze nigdy się nie zdarzyło, aby jakiś lek był za darmo.
A swoją drogą – może warto sprawdzić jak w praktyce wygląda wykorzystanie tych bezpłatnych leków? Polak podobno potrafi. Ja ostatnio zauważyłam, że na lekach choć częściowo refundowanych też da się zarobić:
Refundacja wyrobów medycznych 

Mimo wszystko jednak ślepe cięcie i wprowadzanie odgórnych limitów niesie za sobą zbyt wysokie koszty społeczne i nie wydaje mi się, żeby rząd się na to zdecydował. Tym bardziej, że to tylko odwlekanie problemów, a nie ich rozwiązywanie.
Burza mózgów w rządzie jak najbardziej wskazana.

Blogowe porządki

Ostatnie dni na wszystkich moich blogach było trochę zamieszania. Ponieważ blogi prowadzę we własnej domenie i hostingu – a nie jest to tania zabawa, robię, co mogę, aby zminimalizować koszty. Gdy na ostatnim rachunku od dostawcy zobaczyłam dodatkową pozycję: wsparcie utrzymania przestarzałych baz danych, zaparłam się i zaczęłam migrować wszystkie bazy do aktualnej wersji. Trochę nerwów mnie to kosztowało, ale chyba się w końcu udało. Przy okazji też zrobiłam sobie porządki na serwerze.

Mam nadzieję, że już nie będzie żadnych problemów.

Szymek 2050

Był taki okres, że naprawdę lubiłam Szymona Hołownię. Było to w czasach, gdy prowadził programy w religia.tv. Późniejszego „Mam talent” nigdy nie oglądałam, za to czytałam kilka jego książek, podobały mi się. 
Gdy pierwszy raz ogłosił, że startuje w wyborach prezydenckich, długo nie mogłam w to uwierzyć. Wydawało mi się, że to jakiś happening, a jednak…

Jako polityk nigdy do mnie trafił z przekazem, zupełnie mnie nie przekonał, choć na początku nawet podobały mi się pierwsze prowadzone przez niego posiedzenia sejmu. Niestety, bardzo szybko zaczął pokazywać swoje olbrzymie ego i samouwielbienie. Praca zespołowa? Współpraca koalicyjna? Nie, to nie jego klimaty, on wie lepiej. Tegoroczna kampania prezydencka tylko to potwierdziła i ostatecznie przesądziła o jego upadku. 
Nocne spotkania u Bielana to już tylko przypieczętowanie tego, że wraz z utworzoną przez siebie partią jest na dnie. 

A teraz opuszcza swoje ugrupowanie i planuje karierę międzynarodową. Ciekawe, kiedy wpadł na ten pomysł? I jaki ma plan na siebie, gdy okaże się, że ONZ też się na nim nie poznał, nie docenił?
Gdzie będzie Szymek w 2050 roku? Do partii trudno mu będzie wrócić, tym bardziej, że już i tak szoruje po sondażowym dnie,
a pod przywództwem Pełczyńskiej-Nałęcz (okropna polityczka) ma jeszcze dodatkowe szanse na rozłam. 
W sowim bliskim otoczeniu mam kilka osób, które w wyborach parlamentarnych głosowały na PL2050, a w I turze prezydenckich – – na Hołownię. Ostatnio w ogóle nie chcą rozmawiać na temat polityki, litościwie się nie znęcam i nie powtarzam” A nie mówiłam!” 

Awaria

Wczoraj na całej mojej ulicy (mieszkam na dużym blokowisku w Gdańsku) nie było prądu. Cóż, awarie się zdarzają, nie jest to nic niezwykłego, choć u mnie raczej rzadko. Oczywiście, jest to jakieś utrudnienie (zawsze najbardziej boję się o lodówkę), ale jakoś można to przeżyć. Internet stacjonarny padł, ale mam spory zapas gigabajtów w komórce, więc nawet nie byłam odcięta od świata.  Na stronie Energi nawet był komunikat – przewidywany czas usunięcia awarii – po 3 godzinach, w praktyce – niespełna 2 godziny. Oprócz konieczności ustawienia zegara w pokoju i kuchence elektrycznej – żadnych problemów. 

Dopadły mnie jednak bardzo smutne refleksje wynikające z tego, co dzieje się w Ukrainie.  Gdyby nie była to zwykła awaria, a np. zbombardowana elektrownia? I w dodatku nie wszystkie BTS-y telefonii komórkowej działałyby prawidłowo? Jak radzić sobie w takich chwilach niepewności i strachu? Kiedyś wydawało się to wręcz utopią, teraz niestety już nie. Jak sobie z tym poradzić? Właściwie to już nawet nie chodzi o mnie, ale co z moim synem i jego rodziną? Z moją 4-letnią wnuczką? 

Ostatnio staram się raczej unikać wiadomości, ale oczywiście się to do końca nie udaje. Wczoraj niestety też byłam w miarę na bieżąco. Niestety, słysząc, że najważniejszym newsem wczorajszego dnia było to, że prezydent Nawrocki wybłagał, że to on, a nie premier Tusk wziął udział w wideokonferencji z Trumpem – opadły mi ręce. Czy naprawdę nadymane ego polityków jest ważniejsze od naszego bezpieczeństwa? Nawet Przydacz, z którym się nie zgadzałam, ale uważał jednak za rozsądnego polityka, popisał się fatalnie i poniżej wszelkiego poziomu. 
Tak, prawdziwą klasę pokazał premier Donald Tusk. Jestem pełna podziwu, że jeszcze chce i ma siły. To nasza jedyna nadzieja.         

 

Misja Adama Bodnara

Od dawna bardzo cenię i szanuję ministra Adama Bodnara. Moim zdaniem był naprawdę bardzo dobrym Rzecznikiem Praw Obywatelskich. Miałam nadzieję. że poradzi sobie również na stanowisku ministra Sprawiedliwości.
Dlaczego się nie udało? 

Zupełnie i w ogóle nie znam się na prawie, moje kompetencje są tu zerowe. Nie mam bladego pojęcia jak powinno się odbudować straszliwie zabagnioną i podlaną betonem praworządność w Polsce – od tego są autorytety prawnicze, w tym konstytucjonaliści. Zakładam, że słuchał ich również minister Bodnar, analizował i przygotowywał podwaliny pod naprawę systemu. a jednak wszyscy odczuwają wyraźny niedosyt: za mało, za wolno i mało spektakularnie. Dlaczego tak wyszło? Wydaje mi się, że główną przyczyną jest to, że jest on teoretykiem prawa, bez żadnego doświadczenia praktycznego. 
Zdaje się, że wykonał całkiem dużo pracy związanej z analizą i przygotowaniami do przywrócenia praworządności.
Na starcie odsunął Barskiego z funkcji prokuratora krajowego. Dzięki niemu Polska przystąpiła do Prokuratury Europejskiej. Przygotował też projekty zmian w kodeksie rodzinnym i opiekuńczym (m.in. rozwody pozasądowe i piecza współdzielona), czy rozdzielenia stanowiska Prokuratora Generalnego od Ministra Sprawiedliwości. Porządnie ruszyły też prace nad cyfryzacją sądów. Ministerstwo Sprawiedliwości współpracowało z Komisją Europejską, czego efektem było m.in. wyjście Polski spod procedury wynikającej z artykułu 7 Traktatu o Unii Europejskiej. 

Także dzięki tym działaniom diametralnie zmienił się nasz wizerunek w Europie i na świecie, odblokowane zostały środki KPO. Nie można tego bagatelizować. A jednak czegoś zabrakło… 
Cóż, moim zdaniem właśnie praktyki i znajomości od środka wymiaru sprawiedliwości. Przekłada się to na bardzo dogłębne niuansowanie, wyszukiwanie różnych ewentualnych kruczków prawnych i w efekcie – niewielka sprawczość. Dobrym przykładem jest tu opinia ministra Bodnara na temat wyborów prezydenckich.
Tak, na początku też byłam zwolenniczką zmian spokojnych, żadnej rewolucji i ziobrowych metod zarządzania resortem. Niestety, spustoszenia są tu zbyt duże, trzeba podejmować naprawdę odważne decyzje. Wygląda na to, że nie boi się tego minister Żurek. Gdy trzeba będzie wykorzystywać PiSowskie prawo – użyje go. Nawet jeśli będzie to oznaczało odwoływanie sędziów faksem.