Ręce precz od Konstytucji

Dlaczego rząd chce zmieniać Konstytucję? Tak naprawdę, a nie to, co głosi oficjalny przekaz PR? Znowu planują jakieś ciekawe wrzutki i liczą na moralny szantaż wobec opozycji na zasadzie jest wojna, więc popierać, nie przeszkadzać?
O tym, jaki PiS ma stosunek do Konstytucji, wiadomo od dawna. Na co dzień w ogóle się tym nie przejmują, a jak trzeba – to wysyłają do przyklepania do Trybunału Przyłębskiej i tyle. A teraz nagle chcą zmieniać?
Skoro władza ma już takie plany – dlaczego nie przedstawiła konkretnej propozycji takich zmian? Nie znalazło się nawet pięciu prawników, którzy pozytywnie oceniliby projekt? O co im naprawdę chodzi? Kombinują, jak wpisać do Konstytucji Bezkarność +?

Cóż, zupełnie nie wierzę PiSowi i moim zdaniem – nie należy z nimi wchodzić w żadne układy. Nawet jeżeli jakieś ugrupowanie wpadnie na genialny pomysł, że ma jakieś wymyślone bezpieczniki. Nie i już. Tym bardziej z tymi, którzy i tak jej nie przestrzegają. Konstytucja została zatwierdzona w referendum i nie można w niej grzebać bez zastanowienia w imię doraźnych potrzeb politycznych rządzącego ugrupowania.

A może to wszystko to tylko wrzutka propagandowa? I chodzi tylko o to, aby rząd miał usprawiedliwienie, że niewiele robi? Chcemy aby, ale opozycja … ?
Dlaczego przez granicę z Białorusią ciągle przejeżdżają wypełnione towarami tiry? Dlaczego nadal sprowadzamy tak wiele węgla z Rosji (i dotujemy nasz, leżący w hałdach przed kopalniami)? I za pośrednictwem Węgier sprzedajemy Lotos Rosjanom?

 

Polityczne złoto

Tuż za naszą wschodnią granicą od kilkunastu dni trwa wojna…
Wojna, która jakoś zupełnie nie pasuje do XXI wieku. Bombardowane są miasta, lecą rakiety, giną ludzie – to wizja z filmów, książek, opowieści dziadków z  czasów II wojny światowej, a nie naszego współczesnego, pełnego nowoczesnych technologii świata. A jednak…
Jestem pełna podziwu dla broniących swojej ojczyzny Ukraińców. Jednocześnie cieszę się, że jako społeczeństwo zdajemy naprawdę celująco egzamin z pomocy uciekającym przed wojną ludziom. Doświadczenia związane z pushbackami na granicy z Białorusią wcale na to nie wskazywały.

Niestety, cały czas mam dziwne wrażenie, że dla naszej obecnej władzy obecna sytuacja to “polityczne złoto”. Nagle okazało się, że jednak kochamy UE. Premier lansuje się na europejskich salonach, prezydent siedzi przy telefonie ciesząc się, że różni ważni przywódcy do niego ciągle dzwonią, ministrowie lansują się medialnie rozdając konserwy. I strasznie są zdziwieni, że nagle nie ma grubej kreski puszczającej w niepamięć siódmy już rok rządów PiS. No jak to? Nie ma pieniędzy z KPO? Przecież jest wojna? Nawet głosujący przeciwko posłowie Solidarnej Polski są oburzeni. Pegasus? Wysoka inflacja? Coraz wyższe ceny? To nie pora, bo jest wojna? Nawet Covid poszedł w zapomnienie.
A ja mam wątpliwości. Owszem, wojna jest i to nie gdzieś daleko, ale bardzo blisko nas, jednak podatki musimy płacić, prawa przestrzegać. Mimo wojny ostatnio dostałam z GUS informację o konieczności wypełnienia jakiegoś sprawozdania. Czy naszej władzy to nie obowiązuje? Kilka dni temu usłyszałam w orędziu Prezydenta Zełeńskiego, że państwo ukraińskie działa i m.in. zostały zrewaloryzowane emerytury. A nasz rząd? Apeluje, aby Unia przestała myśleć o praworządności i jak najszybciej, bezwarunkowo przekazała pieniądze. W kontekście tak silnie forsowanej wrzutce ustawowej o bezkarności (i to działającej wstecz) – jest to szczególnie bulwersujące.

Fajnie, że np. ostatnio odnaleziony minister Dworczyk (jest jeszcze pełnomocnikiem ds.szczepień?) pomaga przy przenoszeniu konserw, ale niech robi to jako wolontariusz, po godzinach pracy. Jako minister niech się zajmie organizacją pracy rządu – ogromna rzesza uchodźców to naprawdę wielkie wyzwanie, a nie powód do medialnego lansu. Gdzie podział się minister Czarnek? Tak chętnie występował przed kamerami opowiadając o cnotach niewieścich i zagrożeniu lewactwem, a teraz co? Dzieci ukraińskie trafiają do naszych szkół – kto ma  to przygotować? Co np. z tymi, które u siebie chodziły do dziewiątej klasy? Mają trafić do klasy ósmej SP czy do szkoły ponadpodstawowej? Przy takiej rzeszy uchodźców Ukraińcy to już zdecydowanie mniejszość narodowa – na pewno do rozwiązania pozostaje kwestia również nauki języka ojczystego. Kto ma to przygotować?
A minister Niedzielski? Czy zajmuje się przygotowaniem służby zdrowia do zapewnienia opieki Ukraińcom? Co z barierą językową?

To, co się dzieje – to nie jest polityczne złoto. To ciężka praca dla wszystkich.

%d bloggers like this: