Tematy na kampanię: służba zdrowia

Szeroko rozumiana służba zdrowia to z pewnością powinien być jeden z ważniejszych tematów kampanii wyborczej.  W mniejszym lub większym stopniu dotyczy każdego, niezależnie od wieku, wykształcenia, światopoglądu czy orientacji seksualnej. W dodatku nigdy nie wiadomo, czy nawet będąc zdrowym i w dobrej formie dziś, jutro czy pojutrze nie będziemy potrzebować pomocy lekarza. Dla siebie lub kogoś bliskiego.

A w służbie zdrowia jest coraz gorzej.  Ja sama akurat miałam szczęście – rok temu z okładem wylądowałam na SOR w szpitalu, ale pomijając bardzo niesympatycznego i pełnego pretensji pierwszego lekarza oceniającego mój stan, później poszło szybko i sprawnie i po godzinie znalazłam się na oddziale. Może dlatego, że były to godziny przedpołudniowe i dzień roboczy? Moje znajome, które ostatnio były zmuszone szukać lekarza w dni wolne czy w nocy – mają wielogodzinne i raczej koszmarne doświadczenia.
Czy ktoś pamięta jeszcze o strajku lekarzy rezydentów? I słynnym już “niech jadą!”? Wydaje się, że to już zamierzchła przeszłość. A wbrew propagandzie sukcesu – problemy tylko się pogłębiają.  Lekarzy też jest coraz mniej. Tu naprawdę są potrzebne rozwiązania systemowe. Czekanie miesiącami do specjalisty sprawia, że o skutecznym leczeniu nie ma mowy. Owszem, można pójść do lekarza prywatnie, ale problem pojawia się, gdy trzeba zrobić badania – też trzeba zrobić je odpłatnie, a w wielu przypadkach ceny mogą być oszałamiające. Teoretycznie jest infolinia, gdzie można się dowiedzieć o terminach dostania się do specjalisty, ale w praktyce wygląda to tak:
Szukając lekarza w Gdańsku
Swoją drogą – czy Ministerstwo Zdrowia choćby rozważa zwiększenie liczby uczelni medycznych? Tak, aby kształcić nowych lekarzy? Mam obawy, że nie. W dodatku zapamiętałam z mojego ubiegłorocznego pobytu w szpitalu (szpital akademicki), że jako “ciekawy przypadek” byłam oglądana i badana przez liczne grupy studentów medycyny (wyraziłam na to zgodę i starałam się współpracować, w końcu muszą się uczyć).  Problem w tym, że przeważająca większość tych studentów były to grupy anglojęzyczne i to nie tylko z Europy. Fajnie, uczelnia pewnie zarabia na ich studiach, ale w przyszłości szanse na spotkanie takiego lekarza w przychodni są pewnie nikłe. Kto nas będzie leczyć? Przecież już teraz co chwilę słychać o zamykaniu oddziałów szpitali w różnych miastach, nastąpił praktycznie całkowity upadek psychiatrii.

Ostatnie tygodnie przynoszą także bardzo niepokojące wieści o brakach leków w aptekach. Podobno ministerstwo monitoruje problem, ale nie wiadomo – od kiedy? Od czasu, gdy media zaczęły donosić o narastających problemach w zaopatrzeniu? To chyba trochę późno, nie dało się tego zrobić wcześniej? I zareagować z wyprzedzeniem? Nie mam tu na myśli infolinii – to banał, ale konkretne działania zapewniające ciągłość leczenia.
Do tego wszystkiego dochodzą dramatyczne doniesienia o znaczących zmianach na liście leków refundowanych. Chorym (w tym onkologicznie) jest coraz trudniej się leczyć.

Trwa kampania wyborcza.  Temat ochrony zdrowia jest z pewnością łatwym celem do punktowania władzy, która zdecydowanie sobie z tym nie radzi. Nie widać też żadnych pomysłów mogących uzdrowić sytuację, a każdy kolejny minister to kompletna porażka.  Nie bez powodu w sieci coraz częściej mówi się o programie Trumna+. Podobała mi się ostatnio akcja polityków PO publikujących listy brakujących leków w aptekach w różnych miejscowościach w Polsce.  Celnie, konkretnie i rzeczowo, całkowicie podważając oficjalną propagandę. To dobra droga do wyborczego zwycięstwa.

8 myśli w temacie “Tematy na kampanię: służba zdrowia”

  1. W leczeniu szpitalnym cofnęliśmy się do czasów sprzed PRLu. Tak się złożyło, że rodzice przed śmiercią trafili do tego samego szpitala, gdzie zaczynałam pracę. Były tam jeszcze pielęgniarki oddziałowe, moje koleżanki, więc nie byłam anonimowa, bardzo się starały pomoc, a mimo to wspominam te hospitalizacje z przerażeniem. Z całą odpowiedzialnością deklaruję, że gdybym mogła wybierać, to chciałabym być pacjentką w PRLu.
    Wszyscy chorujący muszą widzieć dramat, jaki się rozgrywa w służbie zdrowia, ale założę się o swoją emeryturę 🙂 że większość wyborców nie łączy tego z nieudolnością PiSu. Raczej wścieka się na lekarzy i chętnie by im obcięła pensje, a nie podwyższyła.

    1. A to akurat jest ukryty koszt pińćsetplusa. Zauważmy, że pomimo wzrostu wydatków nieszczególnie wzrosły podatki (oczywiście inflacja musi skutkować większymi dochodami z VAT, ale że ona jest wywołana właśnie wzrostem wydatków, to nie ma prawa tego pokryć). Pieniądze musiały wziąć się skądinąd. Wzięły się z innych zadań państwa. Ze służby zdrowia, edukacji, inwestycji, obronności, budowy dróg etc. 500+ kanibalizuje nam państwo.

      1. @Kmat
        Mam w planach osobną notkę na temat inflacji. Jestem przerażona tym, co się dzieje i tak jak mogę, staram się działać. Dokąd my zmierzamy?
        Nie oglądam TVP w ogóle, ale czy tam czasem wspominają o Wenezueli?

        1. Inflacja może się okazać jednym z mniejszych problemów i względnie łatwym do opanowania. Gorszy jest zanik państwa, widoczny choćby właśnie w służbie zdrowia. W subie ironia, ale PiS pińćsetplusem realizuje jakieś korwinowskie wzje, gdzie państwo to tylko nocny stróż pilnujący, aby nakradli się ci co trzeba.

    2. @Szarabajka
      Coś w tym jest. Technologia poszła naprzód, a z leczeniem coraz gorzej. Jeszcze trochę, a WOŚP będzie robić zbiórki nie na sprzęt, tylko na lekarzy.

  2. @kmat
    Wolał byś, aby kradli z twojej opcji politycznej???
    Rodzice otrzymujący 500+ nie kradną -odprowadzają do budżetu podatek o 500 zł mniejszy.
    Jedną z recept na uzdrowienie służby zdrowia ,jest likwidacja konfliktu interesu, w jakim tkwią lekarze pracujący jednocześnie w swoim prywatnym gabinecie i na “państwowym”itd.,itp.

    1. @Robotnik
      Pod warunkiem, że pracują i zarabiają co najmniej 3000zł brutto (przy jednym dziecku)..
      A jeśli chodzi o lekarzy – to o jakim konflikcie interesów mówisz? Ja sama przez wiele lat pracowałam na 1,5 etatu (nie jestem lekarką) i tak robi wiele osób. Jak to się ma do tego, co dzieje się na SOR-ach? Do braku leków w aptekach? Do likwidacji leków onkologicznych?

Odpowiedz na „kmatAnuluj pisanie odpowiedzi