Kampania trwa

Jesteśmy po pierwszej turze wyborów prezydenckich, przed nami rozstrzygające 1,5 tygodnia wyścigu. Jak to się skończy?
Pierwszą turę zdecydowanie wybrał urzędujący prezydent Andrzej Duda. Głosy kandydatów prodemokratycznych pokazują jednak, że nic nie jest rozstrzygnięte, Rafał Trzaskowski nadal ma duże szanse na sukces. Wszystko zależy od nas samych, przede wszystkim od tego, czy mimo urlopów, wyjazdów wakacyjnych i letniego lenistwa będzie nam się po prostu chciało pójść i zagłosować. Czy to jaka będzie Polska przez najbliższe lata nie powinno być najważniejsze? Nawet nie używając żadnych górnolotnych słów widać, jak ważne są to wybory. Czy naprawdę stać nas na dalsze demolowanie państwa prawa? Demokracji? Naszej obecności w UE?

Od początku tego tygodnia widać, że PAD zaostrzył zdecydowanie swoją retorykę. Nie szuka poparcia w nowych środowiskach, raczej utwardza i mobilizuje swój żelazny elektorat. W dodatku popełnia same błędy. Ucieczką przed prawdziwą debatą pokazuje, że jest po prostu tchórzem. Owszem, łatwiej jest spotykać  się z własnymi zwolennikami (jak trzeba to także zwożonymi z innych miejscowości), wrzeszczeć (nie przemawiać, a właśnie wrzeszczeć) na wiecach, oczekując (i niestety otrzymując) aplauzu po atakowaniu kolejnych środowisk, ale co w ten sposób osiągnąć? Elektorat PiS jest twardy i zdyscyplinowany, na wybory i tak pójdzie na niego zagłosuje. A co z resztą? Chcąc nadal być prezydentem tylko i wyłącznie PiS – może się okazać, że nie będzie nim wcale. Tym bardziej, że kontrkandydat Rafał Trzaskowski prowadzi zdecydowanie inną politykę. Otwiera się na wszystkich, nie ucieka nawet przez ustawkami w TVPiS. To w ten sposób zdobywa się zaufanie nowych wyborców.
No i warto pamiętać, że to nie kandydat robi łaskę stawiając się na debacie. To właśnie w jego interesie jest możliwość zaprezentowania się wyborcom i pozyskania głosów. W sumie szkoda, że TVN, Onet i WP zrezygnowały z tej debaty. Trzeba było jednak ją przeprowadzić, nawet jeżeli miałby się tam pojawić tylko Rafał Trzaskowski.

Ja osobiście głosowałam na RT w pierwszej turze, w drugiej turze oczywiście też oddam na niego swój głos. Znam 2 osoby głosujące na SH, które teraz też poprą RT. To oczywista oczywistość i nawet nie trzeba nawoływania liderów ruchu/partii itp., aby podjąć taką decyzję. Owszem, takie opowiedzenie się znanych polityków może stanowić jakieś wskazanie, ale świadomi wyborcy to nie klocki, które można komuś przekazać/sprzedać/oddać. Każdy ma jeden głos i odda go na tego kandydata, którego wizja prezydentury jest jego zdaniem lepsza dla Polski. Nawet jeżeli trzeba poprzeć tego, który wcale nie jest kandydatem marzeń, ale przynajmniej więcej nas łączy niż z tym drugim.
Jednym słowem – idziemy na wybory. I nie dajmy się nabierać na zapewnienia premiera Morawieckiego, że wirusa już prawie nie ma i nie trzeba się go bać. Statystyki wskazują na coś innego. Obowiązuje pełny reżim sanitarny – dbajmy o swoje zdrowie.

 

Idziemy na wybory!

Niedziela 28 czerwca 2020r. to wybory prezydenckie. Patrząc na ostatnie 5 lat dewastowania państwa prawa są to znowu “wybory o wszystko”.  Nie można odpuścić, trzeba zagłosować. Niezależnie od sympatii politycznych, popierania tego czy innego kandydata, zostawanie w domu jest najgorszym możliwym wyjściem. Nie chcę epatować wielkimi słowami, ale skutki tych wyborów odczuwać będziemy przez wiele następnych lat. I każdy głos ma znaczenie.

Kandydatów jest 11, każdy może znaleźć kogoś, kto swoimi poglądami i wizją jest mu najbliższy. I nie epatujmy się dywagacjami kto, komu i pod jakimi warunkami przekaże poparcie swojego elektoratu  w drugiej turze. Przede wszystkim – przyjdzie na to czas po niedzieli. Poza tym mam wątpliwości, czy na pewno przyniesie to efekt? Obserwując wiele dyskusji na Twitterze uważam, że jest to jest to niepotrzebne bicie piany. Niestety, postawa typu jak nie X, to w drugiej turze nie idę na wybory, ale warto sobie przypomnieć jaka jest stawka tych wyborów. Poświęcić demokrację, bo mój kandydat nie zdobył wystarczającego poparcia? Pięć lat temu był Legierski, który chcąc ukarać PO zadeklarował publicznie oddanie głosu na Dudę.  Czy społeczność LGBT na pewno jest zadowolona?
Inna sprawa, że bardzo nie podoba mi się atakowanie kandydatów z tej samej strony barykady. Rozumiem ambicje osobiste i chęć poprawienia swoich notowań, ale gdzie jest wróg? Czy naprawdę nie ma za co krytykować obecnie urzędującego prezydenta i chcąc zaistnieć trzeba uderzać w innych?

Dla mnie sprawa jest oczywista. W drugiej turze głosuję na tego z kandydatów prodemokratycznych, który przejdzie do drugiej tury. Nawet jeżeli musiałabym zacisnąć zęby – oddam głos na nieDudę. I tyle.
A pierwsza tura – oczywiście Rafał Trzaskowski.

My i Oni

W trakcie kampanii wyborczej jedną z najczęściej używanych konstrukcji językowych jest My (…), a oni (…).  Stosują to wszyscy, chcąc podkreślić własne walory w stosunku do konkurentów. Niektórzy kandydaci dodatkowo krytykują POPiS, jako symbol systemu, z którym chcą walczyć.
A jak to jest z nami? Podziały w społeczeństwie są dostrzegalne na co dzień, to nie dotyczy tylko aktywistów partyjnych. Może nie tak ostre jak widać to czasem na przedwyborczych wiecach kandydatów, ale nie da się ich nie zauważyć. I w zasadzie w znacznej mierze jest właśnie taki dwubiegunowy: my to PO, oni to PiS (lub na odwrót). Jednocześnie jednak jest chyba jakieś zapotrzebowanie na “odbetonowanie” sceny politycznej, skoro co kilka lat pojawia się coś nowego i zyskuje znaczne, choć najczęściej chwilowe poparcie społeczne. Było tak z Ruchem Palikota, Nowoczesną Petru, Wiosną Biedronia czy obecnie ruchem społecznym stojącym za Szymonem Hołownią. Można się tylko zastanawiać, czy fiasko tych projektów to wina ich liderów czy jednak może na dłuższą metę lepiej czujemy się w takim dwubiegunowym podziale?

Moje poglądy są raczej stabilne, od zawsze stoję po stronie szeroko rozumianej PO (mój oddany 5 lat temu głos na Nowoczesną też za to uważam). Ostatnio jednak coraz częściej łapię się na tym, że w moich oczach podział sceny politycznej znacznie się zmodyfikował. MY – to my, a ONI to władza. I to władza totalna, próbująca wszystko centralizować, wiedząca wszystko lepiej, próbująca uporządkować nam życie zgodnie z własną wizją i opresyjna wobec wszelkich objawów niezależności.  Pamiętam to z czasów PRL-u i miałam nadzieję, że to już tylko głęboka przeszłość, zapisana na kartach historii. Niestety, PiS reaktywuje tamte czasy, a to oznacza, że ta władza nie jest już “nasza”…

Za tydzień wybory prezydenckie. Mam nadzieję, że będą uczciwe, choć niestety, obawy o sfałszowanie wyniku nie są niestety bezpodstawne. Mamy szansę zatrzymać to szaleństwo głosując na wybranego kandydata strony prodemokratycznej i zatrzymać w ten sposób bezmyślne podpisywanie wszystkiego zgodnie z dyspozycjami Nowogrodzkiej. Ten, który przejdzie do II tury – powinien otrzymać poparcie wszystkich innych. Nawet jeżeli dla wielu będzie to kandydat czwartego czy piątego wyboru. Osobiście mam nadzieję, że będzie to Rafał Trzaskowski, ale przez ostatnie dni dojrzałam do tego, że całkiem poważnie rozważałabym oddanie głosu nawet na Krzysztofa Bosaka (gdyby wszedł do drugiej tury z Andrzejem Dudą). Na pewno nie jest to czas na fochy i deklaracje typu: jak do drugiej tury nie przejdzie ….. (tu wpisać nazwisko kandydata), to w drugiej turze w ogóle nie zagłosuję.

Dziś rano na Twitterze przeczytałam hasło: Albo Trzask albo Wrzask.
Podoba mi się, więc je przytaczam.

 

 

Kandydaci na prezydenta

Aktualna lista kandydatów w wyborach prezydenckich 28 czerwca 2020r.:

    1. BIEDROŃ Robert,
      poseł do Parlamentu Europejskiego, wykształcenie wyższe politologiczne, 44 lata, członek partii politycznej: Wiosna Roberta Biedronia
    2. BOSAK Krzysztof,
      poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, wykształcenie średnie, 38 lat, członek partii politycznej: Konfederacja Wolność i Niepodległość
    3. DUDA Andrzej Sebastian,
      Prezydent Rzeczypospolitej Polskiej, wykształcenie wyższe prawnicze, 48 lat, nie należy do partii politycznej
    4. HOŁOWNIA Szymon Franciszek,
      publicysta, wykształcenie średnie, 43 lata, nie należy do partii politycznej
    5. JAKUBIAK Marek,
      menadżer, wykształcenie średnie, 61 lat, członek partii politycznej: Federacja dla Rzeczypospolitej
    6. KOSINIAK-KAMYSZ Władysław Marcin,
      poseł na Sejm Rzeczypospolitej Polskiej, wykształcenie wyższe medyczne, 38 lat, członek partii politycznej: Polskie Stronnictwo Ludowe
    7. PIOTROWSKI Mirosław Mariusz,
      nauczyciel akademicki, wykształcenie wyższe historyczne, 54 lata, członek partii politycznej: Ruch Prawdziwa Europa – Europa Christi
    8. TANAJNO Paweł Jan,
      przedsiębiorca, wykształcenie wyższe w zakresie zarządzania, 44 lata, nie należy do partii politycznej
    9. TRZASKOWSKI Rafał Kazimierz,
      pracownik samorządowy, wykształcenie wyższe politologiczne, 48 lat, członek partii politycznej: Platforma Obywatelska RP
    10. WITKOWSKI Waldemar Włodzimierz,
      zarządca, wykształcenie wyższe, 66 lat, członek partii politycznej: Unia Pracy
    11. ŻÓŁTEK Stanisław Józef,
      wykształcenie średnie, 64 lata, członek partii politycznej: Kongres Nowej Prawicy

W stosunku do listy z maja tego roku są zmiany: nie ma Małgorzaty Kidawy-Błońskiej, kandydatem KO jest Rafał Trzaskowski. No i jeszcze pojawił się jeszcze jeden kandydat:  Waldemar Witkowski. Z tego, co czytałam – poprzednio zabrakło mu głosów do rejestracji. Po ogłoszeniu nowego terminu wyborów odwołał się do SN, wygrał i udało mu się uzbierać brakujące głosy na listach poparcia. Został oficjalnie zarejestrowany jako kandydat.

Wygląda na to, że listy z wyborów kopertowych Sasina są zupełnie bezużyteczne. Nie da się wykorzystać żadnego elementu tamtych zestawów, gdyż PKW opracowała własne wzory, 70 milionów zł straconych. I jak zwykle – nie ma winnych. Sasin mówi, że decyzję podjął Morawiecki, Morawiecki twierdzi, że nic nie kazał drukować, a Poczta Polska liczy straty.
Z mojego punktu widzenia sprawa wydaje się prosta: obecna ekipa rządząca przez poprzednie 4 lata przyzwyczaiła nas do tego, że pełen proces legislacyjny da się załatwić przez 1 dzień (sejm,senat i podpis prezydenta) i nagle okazało się, że wcale tak nie musi być. To nie była żadna obstrukcja senatu, a prawidłowe, zgodne z prawem procedowanie ustawy. I tyle.

Mam dość!

Mam dość! Czuję ogromne zmęczenie i zniechęcenie polityką, otaczająca mnie rzeczywistość działa strasznie dołująco. Cóż, tak bywa, ale chyba najgorzej poddawać się na finiszu? Za 2 tygodnie wybory – ostatnia szansa, żeby przynajmniej próbować coś zmienić i odbudować zniszczoną demokrację. Nie wiem, czy się uda, ale trzeba się postarać, żeby później nie żałować.
Siłą rozpędu śledzę bieżące wiadomości. W sumie najwięcej chyba siedzę na Twitterze, co pozwala na szybkie, krótkie interakcje. Pisanie bloga ma jednak większe wymagania i zmusza do zdecydowanie większej dbałości nie tylko o treść, ale i formę. Jednak spróbuję się zmobilizować, kolejnej okazji może już nie być.

Nadal mam obawy przed koronawirusem. Moje posypane od 2 lat zdrowie nie pozwala mi na ryzyko zarażenia, więc się oszczędzam. Na wybory jednak pójdę – do lokalu wyborczego, żadne kopertowe mnie nie interesują.  Maseczka, rękawiczki, żel dezynfekcyjny i mam nadzieję, że dam radę. No i zagłosuję na Rafała Trzaskowskiego – tu nie mam dylematów. Żal mi Kidawy-Błońskiej, ale Trzaskowski wniósł jednak powiew świeżości i nadziei, a to bardzo dużo.

Z pewnością nie jest to żadna niespodzianka. Patrząc na sondaże wygląda na to, że RT ma największe szanse na wejście do drugiej tury. Do wyborów jednak jeszcze 2 tygodnie, wszystko może się zdarzyć. W drugiej turze (też pójdę) zagłosuję na każdego kandydata strony prodemokratycznej. I tyle.

Głosować czy bojkotować?

#ZostanWDomu czy #IdzNaWybory? Politycy wszystkich ugrupowań prześcigają się w argumentach, optując za jedną lub drugą opcją, a co na to wszystko my, wyborcy? Jesteśmy za czy przeciw? I jakie znaczenie ma tu dla nas zdanie polityków?
Zastanawiam się jak doszło do tego, że w ogóle stajemy przed takimi dylematami? Co stało się z naszą demokracją?
Zawsze chodziłam na wszystkie wybory, nawet do Rady Osiedla. Pamiętam PRL, doceniam więc nasze osiągnięcia z czasów po 1989r. Każde wybory były dla mnie ważne, cieszyłam się z możliwości oddania swojego głosu. A teraz? Od początku tej kampanii wyborczej było widać, że jest zupełnie inaczej. Pandemia koronawirusa tylko zaostrzyła problem. Głównym kandydatom udało się jeszcze pozbierać głosy wymagane do rejestracji, ale nie było to łatwe. Z prowadzeniem kampanii jest jeszcze gorzej. Kto wie, że jest 10 kandydatów?

      1. BIEDROŃ Robert
      2. BOSAK Krzysztof
      3. DUDA Andrzej Sebastian
      4. HOŁOWNIA Szymon Franciszek
      5. JAKUBIAK Marek
      6. KIDAWA-BŁOŃSKA Małgorzata Maria
      7. KOSINIAK-KAMYSZ Władysław Marcin
      8. PIOTROWSKI Mirosław Mariusz
      9. TANAJNO Paweł Jan
      10. ŻÓŁTEK Stanisław Józef

To oficjalna lista ze strony PKW, ja sama jestem zaskoczona. Wydawało mi się, że jestem mniej więcej na bieżąco w najważniejszych wydarzeniach politycznych. A tymczasem, wybory już za dobry tydzień, a ja nie znam nawet wszystkich kandydatów. Wybory to cały cykl, głosowanie jest tylko jednym z jego elementów.

Nie wiem czy i kiedy będzie to głosowanie. W sumie to już nawet mnie nie interesuje co za tydzień zrobi Gowin i jego ludzie, jestem kompletnie zniechęcona. Jeżeli będą to wybory kopertowe i w skrzynce pocztowej znajdę ten osławiony “pakiet wyborczy”, wrzucę go na kilkudniową kwarantannę. A potem zachowam “dla potomności”. Nie mam najmniejszego zamiaru go nigdzie odsyłać w komplecie z wszystkimi danymi osobowymi i numerem Pesel.
Jeżeli natomiast ustawa upadnie, to zdaje się, że formalnie wybory odbędą się w formie tradycyjnej? Biorąc pod uwagę, że dowiemy się o tym na 3 dni przed wyborami, trochę mało czasu zostanie na przygotowanie chociażby lokali wyborczych. Ten wariant jest więc raczej też mało prawdopodobny. Podejrzewam, że w ostateczności głosowanie będzie więc przesunięte o 1, 2 tygodnie. Z mojego punktu widzenia – niewiele to zmienia, i tak się nie wybieram. Nie będę się narażać, ale przede wszystkim – nie chcę legitymizować tej ustawki. To nie są demokratyczne wybory. Niezależnie od tego, kto wygra ten plebiscyt – nie będzie mieć prawdziwego, uczciwego mandatu.

Reasumując – według stanu na dzień dzisiejszy nie idę na wybory.

Demokracja

Cytując naszą noblistkę, Olgę Tokarczuk:

Zagłosujmy we właściwy sposób, za demokracją!

I to jest najważniejsze przesłanie na wybory 13 października 2019r. Nieważne, jakie są sondaże – liczą się głosy faktycznie wrzucone do urny wyborczej.  I niezależnie od tego kto rzeczywiście wygra te wybory i czy obecna władza utrzyma się czy dojdzie do zmian – nie pozwólmy oddać tych wyborów walkowerem. Zbyt wiele mamy do stracenia, aby przynajmniej nie spróbować zawalczyć o demokrację, wolność, Konstytucję – to są wartości znacznie więcej warte niż 500zł.

Trzymam kciuki za wysoką frekwencję – ja sama zawsze biorę udział w wyborach. I oddaję ważny głos – w tych wyborach na Koalicję Obywatelską.

 

Ostatni przedwyborczy tydzień

Wybory już za kilka, nie spodziewam się już większego zachwiania preferencji wyborczych. Nie oznacza to wcale, że na ostatniej prostej nie pojawią się jakieś kolejne taśmy czy podobne temu rewelacje, będące mniej lub bardziej brudnym uderzeniem w politycznego przeciwnika. Cóż, taka jest ta nasza polityka.

Tak naprawdę zarówno PiS jak i antyPiS w tej chwili walczą już tylko o mobilizację swoich zwolenników – żeby poszli i oddali swój głos. Jakoś nie wierzę, żeby te ostatnie momenty kampanii mogły przyciągnąć znaczącą ilość niezdecydowanych. Tym bardziej, że są to z reguły ci, którzy na co dzień mało interesują się polityką i nie czują się zmotywowani, aby pójść i poprzeć określone ugrupowanie. Inna sprawa, że pomijając telewizje,  jakoś mało się czuje tę kampanię wyborczą. Przez ostatnie tygodnie w skrzynce pocztowej znalazłam jedną ulotkę wyborczą. Tydzień temu przed moim kościołem stali wolontariusze i rozdawali ulotki 2 kandydatów PiS. Na moim osiedlu nie widać też żadnych porozklejanych plakatów, a nawet w internecie jakoś mało jest spamu zachęcającego do głosowania na jakiegoś kandydata. W sumie to chyba dobrze – mniej śmieci wszelkiego rodzaju, mniej wyrzuconych pieniędzy.

Te wybory są bardzo ważne, zdecydowanie jedne z ważniejszych od 1989 roku. Dla mnie wybór jest prosty – głosuję na Koalicję Obywatelską.  I akurat w moim przypadku nie jest to wyłącznie głos oddany przeciwko PiS.  Nie przejmuję się też zupełnie sondażami wieszczącymi ponowną wygraną obecnej władzy. Mam tylko nadzieję, że nie dojdzie do żadnych cudów nad urną….

A dla tych, którzy swój głos oddadzą w Gdańsku lub okolicach – zapraszam na mój gdański blog, gdzie są listy kandydatów wszystkich ugrupowań.

Wybory parlamentarne – listy kandydatów w okręgu 25

 

Tematy na kampanię: inflacja

Rosnące z dnia na dzień ceny w sklepach to z pewnością jeden z ważniejszych tematów kampanii wyborczej. Tym bardziej, że perspektywy są tu niestety rozwojowe – inflacja będzie coraz wyższa. Podobno w sierpniu wyniosła 2,8%, na koniec roku przewiduje się ok.3,5%. Robiąc zakupy i patrząc na ceny podstawowych artykułów – zastanawiam się jednak, co oprócz lokomotyw staniało? Bo żywność z pewnością jest dużo droższa niż rok temu. Poczynając od chleba (droższy o 12%) po mięso (łopatka wieprzowa u mnie kosztuje już powyżej 20zł).

Czy to efekt wszystkich plusów? Z pewnością w znacznej mierze tak.  Na rynku nagle znalazło się dużo więcej pieniędzy niż było, rzuciliśmy się na zakupy, więc ceny rosną. Jeżeli obecna władza ponownie wygra wybory – będzie jeszcze gorzej. Wzrost płacy minimalnej (a w konsekwencji także innych płac) spowoduje wzrost kosztów produkcji i tym samym podniesie ceny.  Dla każdego pracodawcy są to bardzo poważne koszty. Być może wielkie korporacje dadzą sobie radę w taki czy inny sposób, ale mali przedsiębiorcy już mogą mieć problemy.

W tym wszystkim najgorsze dla mnie jest to, ze całkowicie upada etos pracy. U nas po prostu się to nie opłaca, zdecydowanie lepiej być beneficjentem rzucanych przez państwo danin. Niestety, dominuje teraz tendencja, że państwo zabiera coraz więcej i dzieli po swojemu. To kiepskie rozwiązanie. Dla rozwoju gospodarki i społeczeństwa dużo lepszym rozwiązaniem byłoby np. podniesienie kwoty wolnej od podatku, zmniejszenie stawki VAT itp. Owszem, w budżecie byłoby mniej do rozdania, ale czy socjal nie powinien trafiać do tych, którzy z różnych powodów naprawdę potrzebują wsparcia, a nie do wszystkich jak leci?

Tematy na kampanię: deforma oświaty

Deforma oświaty to z pewnością jeden z ważniejszych tematów kampanii wyborczej. Szczególnie teraz, na starcie nowego roku szkolnego, gdy widać przepełnione szkoły i naukę na dwie zmiany.  Jest fatalnie i tak będzie przez kolejne 3 lata. Dotyczy to wszystkich uczniów szkół średnich, nie tylko podwójnego rocznika – szkoły nie są z gumy.

Szukałam informacji czy była minister Zalewska pokazała się na rozpoczęciu roku szkolnego w którejś ze szkół, aby nacieszyć się widokiem “doskonale przygotowanej i wprowadzonej reformy” – nie znalazłam. Zamiast tego pojawił się obecny minister, Piontkowski. Niestety, pozostaje tylko mieć nadzieję, że jego chamska odzywka do dziennikarki nie będzie dla dzieciaków wzorem do naśladowania.
W przypadku ministra Piontkowskiego zapamiętałam także jego wypowiedź sprzed kilku tygodni, gdy uzasadniając reformę mówił o tym, że dzieci na historii trzykrotnie uczyły się tego samego. Moim zdaniem to kuriozum – czy nie prościej, łatwiej i taniej byłoby zmienić podstawę programową na poszczególnych etapach nauczania? No, ale wówczas nie byłoby sentymentalnego powrotu do czasów słusznie minionych. Choć sama kończyłam szkołę w czasach PRL i uważam, że dobrze mnie uczono, to jednak zdaję sobie sprawę z tego, że jest XXI wiek i obecnie musimy zupełnie inaczej uczyć dzieci niż kiedyś.

Niezależnie od oceny systemu szkolnictwa cieszy mnie jednak to, ze ugrupowania opozycyjne nie mówią w swoim programie o kolejnym odwracaniu wprowadzonych reform. Tak się nie da. Powrót do gimnazjów spowodowałby kolejny, jeszcze gorszy chaos. Być może warto byłoby się zastanowić nad przyszłościowym modelem edukacji, ale na spokojnie i z rozwagą. No i zaplanować go tak, żeby ewentualna reforma była wprowadzana była sukcesywnie, np. wraz z dziećmi rozpoczynającymi naukę w I klasie szkoły podstawowej. 
Póki co – propozycji nie ma. Nie oznacza to jednak, że temat deformy powinien być pomijany w kampanii wyborczej. To doskonały przykład na to, że obecna władza wyznając zasadę “wiemy lepiej”, nie licząc się zupełnie z uwagami fachowców (prawdziwych, nie tych utajnionych) i w środku nocy zatwierdzając pisane na kolanie ustawy, wszystko potrafi zniszczyć. Pamiętajmy o tym.