(Euro)wybór jest prosty

Finisz kampanii wyborczej. Już w najbliższą niedzielę wybory do Parlamentu Europejskiego. To ważne, kto będzie nas reprezentować w Europie i walczyć o nasze interesy, zarówno polskie jak i regionalne.  Jednocześnie jest to swoiste referendum – w jakim kierunku chcemy iść? Na Wschód czy Zachód?
Dla mnie wybór jest prosty. Pamiętając czasy PRL, cenię standardy europejskie i zdecydowanie się za nimi opowiadam. Swój głos oddam oczywiście na Koalicję Europejską. Moim zdaniem jest to jedyne ugrupowanie, które potrafi współpracować z innymi, aby osiągnąć ważne cele i wartości, pamiętając o wolności i solidarności. Dla mnie jest to ważne i nie zamierzam z tego rezygnować.  Nie mogę popierać nikogo, kto UE traktuje tylko jako skarbonkę, całkowicie zapominając o tym, że jest to wspólnota celów, a fundusze europejskie w ramach wyrównywania szans służą do wspierania regionów słabszych.

Głosować będę w Gdańsku. Listy kandydatów z województwa pomorskiego (okręg nr 1) są tu:
Wybory do Parlamentu UE
Swój głos oddam na Jarosława Wałęsę. Głosowałam na niego już w poprzednich wyborach, potwierdzam swój wybór. Tym bardziej, że jest to jedyny kandydat, który na Facebooku wysłał do mnie wiadomość z prośbą o głos. Taka bardzo spersonalizowana forma kampanii wyborczej zawsze mi się podobała. Oprócz tego dostałam tylko maila od Pawła Pudłowskiego (też KE), ale on startuje w okręgu okręgu nr 4 (Warszawa). O dziwo w skrzynce pocztowej znalazła się tylko jedna ulotka (Jarosława Sellina z PiS). Nawet na ulicach jest mniej billbordów i plakatów wyborczych niż zwykle przed wyborami. Partie oszczędzają pieniądze na jesień?

Eurowybory

Wybory do Parlamentu Europejskiego już za 2 tygodnie.  26 maja 2019 pójdziemy do urn wyborczych i oddamy swoje głosy na kandydatów, którzy będą naszymi przedstawicielami w Parlamencie Europejskim. I wprawdzie powinniśmy na te wybory patrzeć właśnie w kontekście europejskim, ale znowu, podobnie jak było to w wyborach samorządowych – będzie to swoiste referendum: za czy przeciwko władzy. Choć niewątpliwie, niezależnie od poglądów, powinniśmy wysłać do Brukseli tych, którzy jednak prezentują jakiś minimalny poziom obycia i znają przynajmniej jeden język obcy (i to nie tylko rosyjski).  Mandat europosła to nie finansowa nagroda za zasługi dla partii tylko ciężka praca i odpowiedzialność – zastosujmy tę zasadę w praktyce.

Ostatnie sondaże wyglądają obiecująco i są szanse na zmianę władzy.  Zgodnie z sondażem Kantar dla Faktów TVN I TVN24 na PiS zagłosuje 34%, a KE 33%. Powyżej progu wyborczego jest też Wiosna – 8%, Konfederacja 6% i Kukiz’15 – 5%. Lewica Razem – 2%. Jak to się przekłada na mandaty? Przysługuje nam 51 miejsc w europarlamencie (po Brexicie będzie to 52) i poszczególne ugrupowania otrzymają:

Screen pochodzi z kalkulatora wyborczego w Excelu – można go pobrać tu:
Kalkulator wyborczy
Ja symulację zrobiłam tak, że w liczbie sondażowych procentów przesunęłam przecinek i np. zamiast 34% – wstawiłam 34000 itd. KE oraz Wiosna mają w sumie 24 mandaty. Gdyby Robert Biedroń nie gwiazdorzył i dołączył do KE – przy takiej samej oddanej liczbie głosów byłoby to 25 mandatów.  No, ale cóż, czasem ambicje liderów są ważniejsze niż cel do osiągnięcia. A przyjęta do obliczeń metoda D’Hondta jednoznacznie preferuje duże komitety.
Przy okazji warto zauważyć, że Koalicja Europejska ( PO PSL SLD .N ZIELONI) to jedyna koalicja na listach wyborczych. Pozostałe ugrupowania startują jako komitety wyborcze. Dla małych ugrupowań z pewnością znaczenie ma próg wyborczy – dla koalicji to 8%, a nie 5%. W przypadku Zjednoczonej Prawicy (czyli PiS i przybudówki, nazwy partii Gowina i Ziobry mało kto pamięta) przyczyna jest jednak chyba zdecydowanie inna: chodzi o pieniądze. Dla poszczególnych partii wchodzących w skład koalicji dotacje budżetowe są rozdzielane przez PKW. Jeżeli jednak, tak jak w przypadku PiS jest lista partyjna, nawet jeżeli znajdują się tam kandydaci z innych ugrupowań – pieniądze dostaje tylko partia rejestrująca komitet. Czyli cała dotację zgarnia Kaczyński, a Ziobro i Gowin nic.

W wyborach do PE z reguły jest bardzo niska frekwencja. To źle, gdyż właśnie od frekwencji zależy ilość mandatów w danym okręgu wyborczym. Jeżeli np. KE uzyska w wyborach 20 mandatów – to trafią one do 20 kandydatów, którzy z listy nr 3 w całym kraju uzyskali najwięcej głosów. W efekcie np. wysoka frekwencja w jednym okręgu i bardzo niska w innym może spowodować, że ten drugi okręg będzie miał mało lub wcale mandatów. Warto więc pójść na wybory.

Listy kandydatów w wszystkich okręgach można znaleźć na stronie PKW:
Dane w arkuszach
Na swoim “gdańskim” blogu przyglądam się natomiast kandydatom w  obejmującym województwo pomorskie okręgu wyborczym nr 1.
Zainteresowanych zapraszam tu:
Eurowybory – województwo pomorskie