Małgorzata Kidawa-Błońska? Jestem za!

Grzegorz Schetyna dziś ogłosił, że kandydatką Koalicji Obywatelskiej na premiera nie będzie on sam, a Małgorzata Kidawa-Błońska.

Czy to dobry pomysł? Moim zdaniem tak. Cóż, bolesna prawda jest taka, że Grzegorz Schetyna ma bardzo wysoki poziom negatywnego elektoratu. Za to Małgorzata Kidawa-Błońska znana jest zdecydowanie jako osoba kulturalna, zrównoważona i na poziomie. Na pewno będzie wartością dodaną w kampanii wyborczej.
I zupełnie nie obawiam się, że w przypadku wygranej KO, powtórzyłby się casus Beaty Szydło. Jednak PO to zupełnie inna partia niż PiS i nie skupia bezkrytycznie wpatrzonych w szefa wyznawców.

Można dyskutować, czy nie za późno? Chyba jednak nie. Listy kandydatów trafiają do PKW, więc nic nie trzeba odwoływać.  A efekt zaskoczenia może zadziałać. Z pewnością również na rzesze trolli czekających na przekazy dnia.

 

Smutny wyrok demokracji

Znamy już wyniki wyborów do Europarlamentu. Wygrał PiS z wynikiem 45,38%, KE dostała 38,47% głosów. Jestem sfrustrowana i rozgoryczona. Śledząc wczoraj frekwencję, cieszyłam się, że będzie dobrze. Nawet wieczorne wyniki exit polls dawały iskierkę nadziei, że coś się zmieni. No i zmieniło – dokładnie w odwrotnym kierunku niż chciałam…

Co dalej? Cóż, taka jest demokracja, trzeba się z tym pogodzić. Wybory wygrywają ci, którzy zdobędą najwięcej głosów, nie zawsze “nasi”.  Boli, ale co z tego? Teraz jedyne co można zrobić to zastanowić się nad tym, co zrobić, aby na jesieni wynik był zupełnie inny. Obrażanie się na demokrację nic nie pomoże.
Powstanie Koalicji Europejskiej moim zdaniem nie było błędem.  Oddzielny start poszczególnych ugrupowań mógł dać jeszcze korzystniejszy wynik dla obecnej władzy. Choć sama miałam chwilami zaciśnięte szczęki widząc, że na listach kandydatów znalazł się np. Leszek Miller. Teraz jestem tym bardziej zdziwiona, że uzyskał mandat. Aż trudno uwierzyć, że znaleźli się tacy wyborcy, którzy zapomnieli mu chociażby ogromny blamaż z Magdaleną Ogórek. Ja nie potrafiłabym na niego zagłosować i to niezależnie od listy.
Czy KE przetrwa do jesieni? Mam spore wątpliwości. Już mówi się o wycofaniu się PSL, ten trend będzie się pewnie pogłębiał. Samo powołanie tej koalicji jest z pewnością sukcesem Grzegorza Schetyny, ale z jeszcze większą pewnością można stwierdzić, że nie jest on typem lidera. Doskonale sprawdza się jako organizator i zaplecze techniczne, ale trudno mu porwać za sobą tłumy. Po prostu nie ma tego “czegoś”.  Słyszałam jego wypowiedź z dzisiejszego poranka, że nie widzi teraz możliwości zmiany przewodniczącego PO, gdyż okres wyborczy do sejmu jest to zły moment. Owszem, tu mogę się z tym zgodzić. Może jednak warto pomyśleć o schowaniu się gdzieś na zapleczu? I postawieniu na inne twarze w kampanii wyborczej?
Konieczna jest też chyba zmiana retoryki. Nie ma sensu ścigać się z PiSem na kolejne 500+. Tym bardziej, że jest to rujnujące dla budżetu i robi fatalne wrażenie na co bardziej świadomym elektoracie PO. Może jednak warto pokazać wszystkim coraz wyższe ceny podstawowych produktów? I na paragonach pokazać, że wpływy VAT do budżetu to nie jest żadne uszczelnianie luki tylko nasze wpłaty  do kasy w sklepie? Poza tym – wielkim polem do popisu jest służba zdrowia. Tu jest fatalnie i coraz gorzej.  Trzeba “tylko” zaproponować konkretne, rzeczowe rozwiązania.  Takich pomysłów na rozwiązanie problemów trzeba zaproponować więcej, odpuszczając sobie walkę ideologiczną. Jeżeli już – to na zasadzie konkretów np. tłumacząc, że ta rzekoma “seksualizacja” dzieci to nauczenie ich w jaki sposób bronić się przed pedofilami (niezależnie od tego czy ksiądz czy murarz).

I jeszcze kilka słów o ciągle zachwyconym sobą samym Biedroniem. Z pewnością odebrał trochę głosów koalicji, ale w sumie Konfederacja zabrała je tak samo PiSowi.  Wiosna ma szansę na przekroczenie progu wyborczego jesienią, ale musi ciężko popracować. Sam symetryzm i atakowanie PO to nie jest żaden realny i trafiający do wyborców program. A warto pamiętać, że Biedroń na jesieni chce zostać premierem. Swego czasu nawet zastanawiał się, jakie ministerstwo może zaoferować Schetynie. Nie wydaje mi się, żeby dołączył do koalicji. On naprawdę wierzy, że mu się uda.

 

(Euro)wybór jest prosty

Finisz kampanii wyborczej. Już w najbliższą niedzielę wybory do Parlamentu Europejskiego. To ważne, kto będzie nas reprezentować w Europie i walczyć o nasze interesy, zarówno polskie jak i regionalne.  Jednocześnie jest to swoiste referendum – w jakim kierunku chcemy iść? Na Wschód czy Zachód?
Dla mnie wybór jest prosty. Pamiętając czasy PRL, cenię standardy europejskie i zdecydowanie się za nimi opowiadam. Swój głos oddam oczywiście na Koalicję Europejską. Moim zdaniem jest to jedyne ugrupowanie, które potrafi współpracować z innymi, aby osiągnąć ważne cele i wartości, pamiętając o wolności i solidarności. Dla mnie jest to ważne i nie zamierzam z tego rezygnować.  Nie mogę popierać nikogo, kto UE traktuje tylko jako skarbonkę, całkowicie zapominając o tym, że jest to wspólnota celów, a fundusze europejskie w ramach wyrównywania szans służą do wspierania regionów słabszych.

Głosować będę w Gdańsku. Listy kandydatów z województwa pomorskiego (okręg nr 1) są tu:
Wybory do Parlamentu UE
Swój głos oddam na Jarosława Wałęsę. Głosowałam na niego już w poprzednich wyborach, potwierdzam swój wybór. Tym bardziej, że jest to jedyny kandydat, który na Facebooku wysłał do mnie wiadomość z prośbą o głos. Taka bardzo spersonalizowana forma kampanii wyborczej zawsze mi się podobała. Oprócz tego dostałam tylko maila od Pawła Pudłowskiego (też KE), ale on startuje w okręgu okręgu nr 4 (Warszawa). O dziwo w skrzynce pocztowej znalazła się tylko jedna ulotka (Jarosława Sellina z PiS). Nawet na ulicach jest mniej billbordów i plakatów wyborczych niż zwykle przed wyborami. Partie oszczędzają pieniądze na jesień?

Eurowybory

Wybory do Parlamentu Europejskiego już za 2 tygodnie.  26 maja 2019 pójdziemy do urn wyborczych i oddamy swoje głosy na kandydatów, którzy będą naszymi przedstawicielami w Parlamencie Europejskim. I wprawdzie powinniśmy na te wybory patrzeć właśnie w kontekście europejskim, ale znowu, podobnie jak było to w wyborach samorządowych – będzie to swoiste referendum: za czy przeciwko władzy. Choć niewątpliwie, niezależnie od poglądów, powinniśmy wysłać do Brukseli tych, którzy jednak prezentują jakiś minimalny poziom obycia i znają przynajmniej jeden język obcy (i to nie tylko rosyjski).  Mandat europosła to nie finansowa nagroda za zasługi dla partii tylko ciężka praca i odpowiedzialność – zastosujmy tę zasadę w praktyce.

Ostatnie sondaże wyglądają obiecująco i są szanse na zmianę władzy.  Zgodnie z sondażem Kantar dla Faktów TVN I TVN24 na PiS zagłosuje 34%, a KE 33%. Powyżej progu wyborczego jest też Wiosna – 8%, Konfederacja 6% i Kukiz’15 – 5%. Lewica Razem – 2%. Jak to się przekłada na mandaty? Przysługuje nam 51 miejsc w europarlamencie (po Brexicie będzie to 52) i poszczególne ugrupowania otrzymają:

Screen pochodzi z kalkulatora wyborczego w Excelu – można go pobrać tu:
Kalkulator wyborczy
Ja symulację zrobiłam tak, że w liczbie sondażowych procentów przesunęłam przecinek i np. zamiast 34% – wstawiłam 34000 itd. KE oraz Wiosna mają w sumie 24 mandaty. Gdyby Robert Biedroń nie gwiazdorzył i dołączył do KE – przy takiej samej oddanej liczbie głosów byłoby to 25 mandatów.  No, ale cóż, czasem ambicje liderów są ważniejsze niż cel do osiągnięcia. A przyjęta do obliczeń metoda D’Hondta jednoznacznie preferuje duże komitety.
Przy okazji warto zauważyć, że Koalicja Europejska ( PO PSL SLD .N ZIELONI) to jedyna koalicja na listach wyborczych. Pozostałe ugrupowania startują jako komitety wyborcze. Dla małych ugrupowań z pewnością znaczenie ma próg wyborczy – dla koalicji to 8%, a nie 5%. W przypadku Zjednoczonej Prawicy (czyli PiS i przybudówki, nazwy partii Gowina i Ziobry mało kto pamięta) przyczyna jest jednak chyba zdecydowanie inna: chodzi o pieniądze. Dla poszczególnych partii wchodzących w skład koalicji dotacje budżetowe są rozdzielane przez PKW. Jeżeli jednak, tak jak w przypadku PiS jest lista partyjna, nawet jeżeli znajdują się tam kandydaci z innych ugrupowań – pieniądze dostaje tylko partia rejestrująca komitet. Czyli cała dotację zgarnia Kaczyński, a Ziobro i Gowin nic.

W wyborach do PE z reguły jest bardzo niska frekwencja. To źle, gdyż właśnie od frekwencji zależy ilość mandatów w danym okręgu wyborczym. Jeżeli np. KE uzyska w wyborach 20 mandatów – to trafią one do 20 kandydatów, którzy z listy nr 3 w całym kraju uzyskali najwięcej głosów. W efekcie np. wysoka frekwencja w jednym okręgu i bardzo niska w innym może spowodować, że ten drugi okręg będzie miał mało lub wcale mandatów. Warto więc pójść na wybory.

Listy kandydatów w wszystkich okręgach można znaleźć na stronie PKW:
Dane w arkuszach
Na swoim “gdańskim” blogu przyglądam się natomiast kandydatom w  obejmującym województwo pomorskie okręgu wyborczym nr 1.
Zainteresowanych zapraszam tu:
Eurowybory – województwo pomorskie