Tematy mniej i bardziej zastępcze

Kampania wyborcza trwa w najlepsze. Każda partia walczy o poparcie, próbując narzucić pozostałym własną, korzystną dla siebie narrację i tematykę debaty publicznej.  Mistrzem jest tu zdecydowanie PiS, rzucający co chwilę kolejne wrzutki odwracające uwagę nie tylko od tego, o co chodzi w tych wyborach, ale również od całej listy tematów zdecydowanie niewygodnych dla siebie.

A przykrywanych spraw jest sporo:

  • afera KNF i zakup banku za 1zł
  • afera SKOK-ów
  • kompetencje otrzymujących astronomiczne pensje asystentek Glapińskiego
  • 2 wieże Kaczyńskiego
  • okradanie PCK
  • afera GetBack
  • “Misiewicze” w ministerstwach i spółkach skarbu państwa
  • ….

… i jeszcze wiele innych.

Od kilkunastu dni trwa największy od lat strajk w oświacie. A prezes rządzącej partii w ogóle o tym nie wspomina, za to obiecuje programy w stylu Krowa +. Ostatnio wyskoczył ze sprzeciwem wobec wprowadzenia w Polsce euro. Po co? Kolejny temat zastępczy? Bo do tych wyborów nie pasuje. Nie spełniamy kryteriów, a uporządkowanie finansów to sprawa jak najbardziej na krajowe podwórko. Dodatkowo wymaga to zmiany konstytucji – też do załatwienia w naszym sejmie, a nie europarlamencie. Jaki sens ma więc apel do opozycji o podpisanie deklaracji? Kolejny odwracający uwagę temat zastępczy?
Nie pozwólmy narzucać sobie wygodnej dla władzy narracji. Dyskutujmy o tym, co naprawdę ważne i istotne. A na dzień dzisiejszy to strajk nauczycieli, zagrożone matury, tysiące dzieci pozbawione nauki, zamknięte przedszkola. Okrągły stół edukacyjny z pewnością jest potrzebny – deforma Zalewskiej zdemolowała oświatę, ale to działanie długofalowe. Strajk jest tu i teraz i rozwiązania problemu nie da się odkładać na “po świętach”.