Smutny wyrok demokracji

Znamy już wyniki wyborów do Europarlamentu. Wygrał PiS z wynikiem 45,38%, KE dostała 38,47% głosów. Jestem sfrustrowana i rozgoryczona. Śledząc wczoraj frekwencję, cieszyłam się, że będzie dobrze. Nawet wieczorne wyniki exit polls dawały iskierkę nadziei, że coś się zmieni. No i zmieniło – dokładnie w odwrotnym kierunku niż chciałam…

Co dalej? Cóż, taka jest demokracja, trzeba się z tym pogodzić. Wybory wygrywają ci, którzy zdobędą najwięcej głosów, nie zawsze “nasi”.  Boli, ale co z tego? Teraz jedyne co można zrobić to zastanowić się nad tym, co zrobić, aby na jesieni wynik był zupełnie inny. Obrażanie się na demokrację nic nie pomoże.
Powstanie Koalicji Europejskiej moim zdaniem nie było błędem.  Oddzielny start poszczególnych ugrupowań mógł dać jeszcze korzystniejszy wynik dla obecnej władzy. Choć sama miałam chwilami zaciśnięte szczęki widząc, że na listach kandydatów znalazł się np. Leszek Miller. Teraz jestem tym bardziej zdziwiona, że uzyskał mandat. Aż trudno uwierzyć, że znaleźli się tacy wyborcy, którzy zapomnieli mu chociażby ogromny blamaż z Magdaleną Ogórek. Ja nie potrafiłabym na niego zagłosować i to niezależnie od listy.
Czy KE przetrwa do jesieni? Mam spore wątpliwości. Już mówi się o wycofaniu się PSL, ten trend będzie się pewnie pogłębiał. Samo powołanie tej koalicji jest z pewnością sukcesem Grzegorza Schetyny, ale z jeszcze większą pewnością można stwierdzić, że nie jest on typem lidera. Doskonale sprawdza się jako organizator i zaplecze techniczne, ale trudno mu porwać za sobą tłumy. Po prostu nie ma tego “czegoś”.  Słyszałam jego wypowiedź z dzisiejszego poranka, że nie widzi teraz możliwości zmiany przewodniczącego PO, gdyż okres wyborczy do sejmu jest to zły moment. Owszem, tu mogę się z tym zgodzić. Może jednak warto pomyśleć o schowaniu się gdzieś na zapleczu? I postawieniu na inne twarze w kampanii wyborczej?
Konieczna jest też chyba zmiana retoryki. Nie ma sensu ścigać się z PiSem na kolejne 500+. Tym bardziej, że jest to rujnujące dla budżetu i robi fatalne wrażenie na co bardziej świadomym elektoracie PO. Może jednak warto pokazać wszystkim coraz wyższe ceny podstawowych produktów? I na paragonach pokazać, że wpływy VAT do budżetu to nie jest żadne uszczelnianie luki tylko nasze wpłaty  do kasy w sklepie? Poza tym – wielkim polem do popisu jest służba zdrowia. Tu jest fatalnie i coraz gorzej.  Trzeba “tylko” zaproponować konkretne, rzeczowe rozwiązania.  Takich pomysłów na rozwiązanie problemów trzeba zaproponować więcej, odpuszczając sobie walkę ideologiczną. Jeżeli już – to na zasadzie konkretów np. tłumacząc, że ta rzekoma “seksualizacja” dzieci to nauczenie ich w jaki sposób bronić się przed pedofilami (niezależnie od tego czy ksiądz czy murarz).

I jeszcze kilka słów o ciągle zachwyconym sobą samym Biedroniem. Z pewnością odebrał trochę głosów koalicji, ale w sumie Konfederacja zabrała je tak samo PiSowi.  Wiosna ma szansę na przekroczenie progu wyborczego jesienią, ale musi ciężko popracować. Sam symetryzm i atakowanie PO to nie jest żaden realny i trafiający do wyborców program. A warto pamiętać, że Biedroń na jesieni chce zostać premierem. Swego czasu nawet zastanawiał się, jakie ministerstwo może zaoferować Schetynie. Nie wydaje mi się, żeby dołączył do koalicji. On naprawdę wierzy, że mu się uda.

 

16 myśli na temat “Smutny wyrok demokracji”

  1. Jesienne wybory mamy z głowy. Nic się nie zmieni. Jasne, powalczyć trzeba, ale nie na populizm. I nie na przekonywanie elektoratu PiSu. Ich nic nie zmieni. Przede wszystkim jednak PO powinna się, kurna (sorki) pokajać za błędy przeszłości, o których przecież pisaliśmy na bloxie, a które teraz nam się czkawką odbijają. Może wykorzystać te kolejne 4 lata na wypracowanie solidnego programu dla Polski? Bo najpewniej się przyda 🙁
    A Wiosna ściagnęła tych wyborców, którzy na KE i tak by nie zagłosowali.

  2. Ja bym zwrócił uwagę na inne aspekty. Niby PiS ugrał dużo. Ale to tak naprawdę konsumpcja Kukiza i Konfederacji. Wszystko w ramach jednego bloku. KE jest jedynym niePiSem, który w tych wyborach dowiózł do mety sondażowe poparcie.
    Biedroń w zasadzie nie ma wyjścia. Albo sam zacznie negocjować miejsce z KE, albo działacze zrobią to za niego. Już widać, że do jesieni poparcia pozwalającego na przebicie progu może nie dowieźć.
    Kukiz – złoty róg, czapka z piór, ino sznur. I tyle w temacie.
    Konfederacja – Korwin polskim bohaterem narodowym. Od 30-stu lat walczy, aby wariaci nie przebili progu.
    Wróćmy do PiSu i KE. Zwróćmy uwagę na jedną rzecz. PiS został zmuszony, aby poszerzyć rozdawnictwo o dwucyfrowy procent. Nie zrobił tego dobrowolnie. Szansa, że budżet się nie zepnie rośnie. Niby dla nas źle, ale on i tak się kiedyś nie zepnie. A po tym ruchu po prostu nie zepnie się szybciej. Do tego widmo roszczeń, w 2021 kończą się dopłaty unijne do rolnictwa, a co te sieroty mogą wynegocjować, znowu będzie trzeba coś sypnąć..

    1. Przez lata obserwowałam przepychanki, manipulacje, ustawki w PO. Tej partii brakuje jaj, żeby się jasno określić. Wiem, Nowoczesna to zrobiła i przepadła, ale to nie dlatego. Petru dał ciała po całości, a potem poszło z górki. Ludzie muszą wiedzieć za czym głosują. Np. nie cofniemy 500+, ale zadamy sobie trud, żeby przy okazji nie marnować publicznych pieniędzy (ograniczenie wypłat tam, gdzie sytuacja finansowa jest b.dobra), w zamian te pieniądze przeznaczymy na służbę zdrowia i edukację (np.) I znowu, pokazać prosto i czytelnie, jak. Itd. Wyciszyć strachy, dać nadzieję, a partyjnym działaczom poczucie, że robią coś z sensem.

  3. Mi osobiście robiło się słabo, jak widziałem miotającego się Schetynę. Wykombinował, że jak będzie robił to, co Jarek, tylko bardziej, to wygra. A myśmy zaciskali zęby.
    A teraz, w miarę jak spływają dane, robi się ciekawie. W liczbach bezwzględnych to nie pis miał progres, tylko my mieliśmy regres. Po staremu miasta i ludzie wykształceni są poza pisowskim zasięgiem. Pis zepchnięty został do wiejskiej niszy i opiera się o absolwentów podstawówek. Ta przegrana to efekt zmarnowanego potencjału, a nie geniuszu prezesa.
    Schetyna musi odejść.

    1. Uważam, że Schetyna jest dla PO tym, kim Miller dla SLD- wrzodem na tyłku! Jasno widać to było w kampanii wyborczej 2015, gdy Grześ dowalał swoim. Ja rozumiem, że wewnątrz partii też toczy się walka o wpływy, niektóre demokracje chętnie stosują wewnętrzne prawybory, ale gdy jest kampania wyborcza, zwiera się szeregi dla wspólnego dobra, a kopie dołki pod partyjnymi konkurentami.

      1. Swoją drogą – wynik Millera jest dla mnie szokiem. Jak można było na niego głosować?

    2. Na tym polega demokracja – absolwenci podstawówek też mają prawo głosu. I nawet trudno im się dziwić, że głosują na tych, którzy i dają i dowartościowują. I w tym kontekście Konstytucja, demokracja, wolne sądy to nie ich wojna. Ważniejsze jest konkretne 500+ czy PKS dowożący do miasta.

  4. Po to są porażki, żeby je przeanalizować i wyciągnąć wnioski. Powiem tak: Nie jestem ekspertem od PR, mało tego, sam całe życie ignorowałem to, jak mnie odbierają inni, bo nie zarabiam zabiegając o głosy, lecz pracując, ale przecież partie zatrudniają specjalistów. I teraz pytanie: Czy specjaliści są tak denni, czy też politycy tak zarozumiali, próżni i niekumaci, że nie stosują się do zaleceń ekspertów. Według mnie należałoby najpierw to ustalić analizując porażkę, żeby wiedzieć, kogo zmienić. Oczywiście, taki Grzesiu Schetyna nie zmieni sam siebie, ale zakładam, że na pewien zakres zmian jest miejsce w każdej partii. W każdym razie mnie w ogóle nie podobała się kampania KE- zamiast wyjaśnić, że ich celem nie jest wspólnota programowa, a obrona demokracji i zawrócenie Polski z drogi ku dyktaturze. Bo niczym złym nie jest, że partie różnią się w poszczególnych punktach- zawsze można szukać kompromisu. Tragedią za to jest monopartyjność.

    1. Zdecydowanie kampania była fatalna. Pracy w terenie w ogóle nie było widać. Skoro ja nie widziałam tego w Gdańsku, to co dopiero na głębokiej prowincji?
      Samo powstanie koalicji było sensowne, ale za mało jako propozycja dla wyborców. Mam wrażenie, że liderzy dostrzegali tylko protestujących pod sądami (chwała im za to!) i walczących o Konstytucję, a zapomnieli o całej szarej masie ludzi stojących w wielomiesięcznych kolejkach do lekarza czy piszących właśnie podania do kilkudziesięciu szkół średnich, aby dzieci z podwójnego rocznika dostały się do szkoły.

  5. @Szarabajka
    Mam podobne obawy, ale przecież nie można się poddać. Kolejne 4 lata PiS-u spowoduje, że PRL będziemy wspominać jako krainę wolności i dobrobytu.
    Wówczas pietruszka była tania.

  6. Nie można się poddać.Zrobię więcej niż dodawanie i promowanie notek.Edukacja jest najważniejsza.Nawet z zaciśniętymi zębami.

  7. Od czasu przejęcia władzy przez PiS obserwuję w komentarzach na stronach GW i Polityki eskplozję pogardy w stosunku do elektoratu PiS – jacyś podludzie, z którymi “MY” nie mamy nic wspólnego.
    Ostatnio były prezydent reprezentujący PO stwierdził , że to ludzie nie płacący podatków, jakieś pasożyty czy inne karaluchy.
    30 lat temu ten kraj głosił Solidarność.

    1. Trollami w internecie bym się nie przejmowała, po prostu nie można ich “karmić”. Choć masz rację, też mi się mało podoba takie pogardzanie politycznym przeciwnikiem. I w niczym nie usprawiedliwia tego fakt, że ze strony PiSu słyszymy bez przerwy inwektywy w stylu gorszy sort, komuniści i złodzieje, ubeckie wdowy itp.
      PBK rzeczywiście powiedział o ludziach niepłacących podatków, ale te pasożyty czy karaluchy to już czyjś wymysł, nic takiego nie powiedział.

  8. Może i Schetyna musi odejść, tylko że nie może. Po prostu żywcem nie ma nikogo na jego miejsce.
    Dobre pytanie Wolanda o speców od PRu.

Odpowiedz na „kmatAnuluj pisanie odpowiedzi