Silni, zwarci, gotowi?

Ostatnich kilka miesięcy to czas, gdy strach patrzeć w niebo – czy przypadkiem znowu coś nie przelatuje, a potem będziemy tego szukać? Pojawiło się od razu mnóstwo memów i kawałów, a przecież sytuacja jest bardzo groźna i poważna. Czy jesteśmy bezpieczni?
W listopadzie ub.r. , zaraz po wybuchu rakiety w Przewodowie władza prężyła muskuły, że jesteśmy bezpieczni. Polska odrzuciła ofertę Patriotów z Niemiec, nie włączyliśmy się w europejską budowę bezpiecznej przestrzeni powietrznej. Minister Błaszczak nieustannie zapewniał i opowiadał, jak to jesteśmy bezpieczni z tym rządem. A miesiąc później wleciała do nas rakieta, która spokojnie przeleżała sobie do kwietnia. Znaleziono ją przypadkiem…

Kiedy dowiedział się o tym Błaszczak? Warto zwrócić uwagę, że oskarżając wojsko mówił o tym, że w raporcie za dzień 16-go grudnia nie było o tym wzmianki, a nie, że w ogóle w grudniu o tym nie wiedział. Czy i kiedy powiedział o tym prezydentowi i premierowi? PMM twierdzi, że dowiedział się pod koniec kwietnia. Wprawdzie mijanie się z prawdą to dla niego nic nowego, ale w tym przypadku wcale nie jestem pewna. Wiadomo, że Błaszczak uznaje jednego zwierzchnika – z siedzibą na Nowogrodzkiej.
Niezależnie od tego – moim zdaniem nie może dłużej stać na czele MON-u. Zakładając, że wcześniej miał zaufanie wojskowych, teraz z pewnością utracił je bezpowrotnie. A tuż za naszą granicą toczy się wojna.

Wisienką na torcie może być to, że tydzień temu od strony Białorusi wleciał do nas balon. Odprowadzaliśmy go wzrokiem aż doleciał do Dani. Kolejny, następnego dnia, zginął z pola widzenia w okolicach Rypina. Też dostałam Alert RCB:

ALERT RCB

Uwaga! Trwaja poszukiwania obiektu powietrznego przypominajacego balon. W przypadku jego znalezienia nie podnos, powiadom najblizszy posterunek Policji.

Dokładając do tego dziwne drony, które pojawiły się nad Okęciem nad lotniskiem w Katowicach mam wrażenie, że wbrew rządowej narracji i wszechobecnej propagandzie sukcesu – wcale nie jesteśmy bezpieczni. Na szczęście jesteśmy w NATO i w UE – to jedyne, co nas ratuje.

12 komentarzy do “Silni, zwarci, gotowi?”

  1. Fakty mówią same za siebie, więc trudno je komentować. Mnie ciekawi, natomiast, jaka była motywacja obsadzenia tak ważnego stanowiska najpierw przez Macierewicza, potem przez Błaszczaka. Czego oczekiwał obsadzający?

      1. Wątpię aby nadprezes jeszcze decydował o czymkolwiek. Moim zdaniem na przełomie 2020/21 wujek Alzheimer ostatecznie zabrał go do krainy zapomnienia. PiSem rządzi jakaś kolektywna pani Basia. A przynajmniej usiłuje rządzić, bo wychodzi jej to tak sobie.

        1. No nie wiem. Owszem, wyraźnie widać, że sypie mu się zdrowie i nie mam u na myśli tylko kolana, ale Alzheimer? Nie wydaje mi się.

          1. Rok 2020. Prezes zarządza wybory korespondencyjne, które się nie odbyły. Realizację zleca Sasinowi. Potem wyskakuje z piątką dla zwierząt. Potem trybunał kuchenny wydaje wyrok w sprawie aborcji. Wybuchają protesty, PiS traci 10 punktów procentowych. Prezes sprawia wrażenie, jakby miał pełno w gaciach, łazi tylko z ochroną, Polska ma bekę, bo pod chałupą stoi mu kilkaset radiowozów.
            Rok 2021. Kaczyński kompletnie znika. Ustaje pisoski podbój państwa. To znaczy co mogą to przejmują, ale kończy się jazda po bandzie – głosowania w środku nocy, reasumpcje bez żadnego trybu itp. Z drugiej strony sam PiS zaczyna sprawiać wrażenie jak bajzel w czasie pożaru. Najdziksze świry wyłażą spod kamieni i wygląda że nikt tego nie kontroluje. Twa karnawał Orgio Szuris. Dudu szalony ma swoje kuriozalne przemówienie “prezydent musi być twardy”. PiS przestaje go kontrolować. W połowie roku leci Gowin, przez co rząd staje się zakładnikiem Ziobry. Wycieka mail ze “starym dziadem”, Morawiecki nie ponosi żadnych konsekwencji. Dudu spuszcza w sedesie lex TVN.
            Rok 2022. Wybucha wojna Kaczyński jedzie do Kijowa. Nie sprawia wrażenia, że wie gdzie i po co jest, ani kto to jest ten nieogolony koleś w swetrze. Zaczyna się objazd Polski. Na spotkania przywozi się specjalnie wyselekcjonowanych aparatczyków, nie wpuszcza żadnych przypadkowych osób. Ustawione pytania z sali. Ściśle kontrolowane środowisko. Prezes notorycznie myli Inowrocław z Włocławkiem, a Nowy Targ z Nowym Jorkiem. Gada, jak to za PO Polacy wyżerali dzikom ziemniaki z paśników i podobne opowieści niesamowite.
            Rok 2023. Prezes już nie jeździ po Polsce. Nie dają mu nawet wygłosić przemówienia na rocznicy smoleńskiej. W trybunale kuchennym wybucha wojna domowa prowadząca do kompletnego paraliżu. Ziobro wszczyna postępowanie w sprawie nielegalnego finansowania kampanii PiSu w Małopolsce i na Podkarpaciu, co może skończyć się odebraniem subwencji budżetowej.

            Moja interpretacja: w 2020 prezesa dopadła demencja. Wczesnym 2021 po prostu go odsunęli. Jakiś wewnętrzny krąg usiłuje to jeszcze ogarniać, ale tak sobie to wychodzi. Dość ważnym wyznacznikiem jest to dziwne przemówienie Dudy. To wygląda, jakby on się wtedy kapnął, że nikt już nie trzyma łańcucha na którym był uwiązany.

    1. JK oczekiwał pewnie tego samego, co od Piotrowicza, Pawłowicz i podobnych ludzi pchanych na wysokie stanowiska. Ciekawe, że się go jednak pozbył. Androniego odsunięto od wszystkiego. Zostawiono mu tylko Smoleńsk, który i tak wygaszono. A odsunięcie dziwnym trafem zbiega się z publikacją książki Piątka. Psipadek?

        1. Swoją drogą, jeśli faktycznie kapnęli się, że przez ileś lat byli wodzeni za nos przez ruskiego szpiona, to tam musiał być niezły cyrk. Przecież musiało do nich dotrzeć, czym na przykład była w rzeczywistości weryfikacja WSI, długi czas jedna z ważniejszych agend pisiej propagandy. Co ciekawe, WSI kompletnie zniknęło z tapety po publikacji Piątka..

  2. Pytanie o bezpieczenstwo Polski, to pytanie retoryczne, bo fakty są takie, że Macierewicz zrywając wszystkie kontrakty na uzbrojenie wojskowe z czasów rządu PO/PSL zastopował modernizację naszej armii na całych 7 lat, wydając w zamian kuriozalne decyzje o odnawianiu sprzętu pamiętającego lata sześćdziesiąte. Byłoby to jeszcze niczym, gdyby nie fakt niejasnych powiązań Macierewicza z Rosją, których nikt nie zamierza sprawdzać oraz wykoszenia doświadczonego w misjach NATO dowódców i zastąpienia ich miernymi ale wiernymi (bynajmniej nie Polsce, a Macierewiczowi).
    Jak pokazała wojna w Ukrainie, wystarczą pijani, skorumpowani idioci zamiast dowódców, by “2-ga armia Świata” została zatrzymana i zdziesiątkowana przez nieklasyfikowaną w rankingach armię młodego państwa o silnej tożsamości narodowej. Nie mam podstaw, by sądzić, że polskie dowództwo jest jakościowo lepsze od rosyjskiego.
    Co mamy? Na razie sny o potędze, niezrealizowane zakupy z dużymi lukami dotyczącymi możliwości ich zastosowania, bez opracowanej taktyki użycia i współpracy różnych rodzajów broni. Mamy dowództwo po czystkach macierewiczowskich i kapitanozę na pokładzie (katastrofa Tu 154M pokazała do czego prowadzi ta choroba dowództwa).

    1. Niestety, trudno się z Tobą nie zgodzić.
      Niestety, atak Błaszczaka na wojsko tylko pogorszył sytuację. Dla PiSu to fatalnie – moim zdaniem stracił w ten sposób wiele głosów.

  3. Jeszcze nie zdołaliście zauważyć ze wszystkie decyzje pis wpierw są przetrawiane przez grupę fachowców, od manipulacji społecznej,którym to po każdym ze zdarzeniu daje sie zadanie”Co odpowiedzieć ludowi pisowskiemu byśmy go nie utracili”I dzieje się to się dzieje.Wszystkie decyzje przesunięte sa w czasie i to grubo gdy już mleko się rozlało a ludzie sami przejęli decyzje w swoje ręce
    Z grubsza tylko “sprawa z uchodźcami z Ukrainy: czy “katastrofa ekologiczna na Odrze”czy teraz “przelot i lądowanie kolejnej rakiety”
    Oni rządzący czekaja na podpowiedzi bojąc się każdej decyzji dobrej czy zlej ale zawsze.
    Boja się bo im w mózgach siedzi “a co prezes na to nasze samostanowienie,powie”
    Bo w życiu miernoty tak maja zawsze dalsze działanie można zwalić na kogoś innego
    To się tak dzieje Tu i teraz

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *