Eurowybory

Wybory do Parlamentu Europejskiego już za 2 tygodnie.  26 maja 2019 pójdziemy do urn wyborczych i oddamy swoje głosy na kandydatów, którzy będą naszymi przedstawicielami w Parlamencie Europejskim. I wprawdzie powinniśmy na te wybory patrzeć właśnie w kontekście europejskim, ale znowu, podobnie jak było to w wyborach samorządowych – będzie to swoiste referendum: za czy przeciwko władzy. Choć niewątpliwie, niezależnie od poglądów, powinniśmy wysłać do Brukseli tych, którzy jednak prezentują jakiś minimalny poziom obycia i znają przynajmniej jeden język obcy (i to nie tylko rosyjski).  Mandat europosła to nie finansowa nagroda za zasługi dla partii tylko ciężka praca i odpowiedzialność – zastosujmy tę zasadę w praktyce.

Ostatnie sondaże wyglądają obiecująco i są szanse na zmianę władzy.  Zgodnie z sondażem Kantar dla Faktów TVN I TVN24 na PiS zagłosuje 34%, a KE 33%. Powyżej progu wyborczego jest też Wiosna – 8%, Konfederacja 6% i Kukiz’15 – 5%. Lewica Razem – 2%. Jak to się przekłada na mandaty? Przysługuje nam 51 miejsc w europarlamencie (po Brexicie będzie to 52) i poszczególne ugrupowania otrzymają:

Screen pochodzi z kalkulatora wyborczego w Excelu – można go pobrać tu:
Kalkulator wyborczy
Ja symulację zrobiłam tak, że w liczbie sondażowych procentów przesunęłam przecinek i np. zamiast 34% – wstawiłam 34000 itd. KE oraz Wiosna mają w sumie 24 mandaty. Gdyby Robert Biedroń nie gwiazdorzył i dołączył do KE – przy takiej samej oddanej liczbie głosów byłoby to 25 mandatów.  No, ale cóż, czasem ambicje liderów są ważniejsze niż cel do osiągnięcia. A przyjęta do obliczeń metoda D’Hondta jednoznacznie preferuje duże komitety.
Przy okazji warto zauważyć, że Koalicja Europejska ( PO PSL SLD .N ZIELONI) to jedyna koalicja na listach wyborczych. Pozostałe ugrupowania startują jako komitety wyborcze. Dla małych ugrupowań z pewnością znaczenie ma próg wyborczy – dla koalicji to 8%, a nie 5%. W przypadku Zjednoczonej Prawicy (czyli PiS i przybudówki, nazwy partii Gowina i Ziobry mało kto pamięta) przyczyna jest jednak chyba zdecydowanie inna: chodzi o pieniądze. Dla poszczególnych partii wchodzących w skład koalicji dotacje budżetowe są rozdzielane przez PKW. Jeżeli jednak, tak jak w przypadku PiS jest lista partyjna, nawet jeżeli znajdują się tam kandydaci z innych ugrupowań – pieniądze dostaje tylko partia rejestrująca komitet. Czyli cała dotację zgarnia Kaczyński, a Ziobro i Gowin nic.

W wyborach do PE z reguły jest bardzo niska frekwencja. To źle, gdyż właśnie od frekwencji zależy ilość mandatów w danym okręgu wyborczym. Jeżeli np. KE uzyska w wyborach 20 mandatów – to trafią one do 20 kandydatów, którzy z listy nr 3 w całym kraju uzyskali najwięcej głosów. W efekcie np. wysoka frekwencja w jednym okręgu i bardzo niska w innym może spowodować, że ten drugi okręg będzie miał mało lub wcale mandatów. Warto więc pójść na wybory.

Listy kandydatów w wszystkich okręgach można znaleźć na stronie PKW:
Dane w arkuszach
Na swoim “gdańskim” blogu przyglądam się natomiast kandydatom w  obejmującym województwo pomorskie okręgu wyborczym nr 1.
Zainteresowanych zapraszam tu:
Eurowybory – województwo pomorskie

 

10 myśli na temat “Eurowybory”

  1. Kukiza zapewne za niedługo pożegnamy. On od dwóch lat systematycznie traci poparcie. Ponoć na parlamentarne ma iść razem z Gwiazdowskim. Pytanie co z KKBLN, bo protokół 1% najwyraźniej przestał działać. Biedroń chyba idzie w drugiego Palikota i chyba podobnie skończy. Może starszy coś słyszał, bo obiło mi się o uszy, że w lubelskiej Wiośnie miała miejsce ordynarna afera mobbingowa? Duża niewiadoma to na dłuższą metę PSL. Ponoć dość silna frakcja wokół Sawickiego ma jakieś pisowskie ciągoty. Dużo może zależeć od ilości mandatów, jakie wywalczą ludowcy za 2 tygodnie.

  2. Pięknie to opracowałaś. Solidnie i czytelnie. Gdybyś startowała, miałabyś mój głos 🙂
    Martwi mnie i wkurza Konfederacja i jej prognozowane 8%. Za Kukizami płakać nie będę – to oni ich wprowadzili na salony wyborcze.

  3. Paradoksalnie Konfederacja może odegrać rolę pożytecznego idioty. To co oni mogą urwać, to urwą PiSowi i trochę Kukizowi. Co to daje – gwałtownie wzrasta szansa, że PiS nie będzie miał większości potrzebnej do sformułowania monopartyjnego rządu. Z kolei KKBLN jako koalicjant to dla nadprezesa istny horror. On tych wariatów nie zdominuje jak Gowina czy Ziobrę. Mogą go blokować w najdziwniejszych sprawach i domagać się najdziwniejszych ustępstw. W takich okolicznościach PiS może się wypalić dość szybko.

    1. No właśnie – paradoksalnie.
      [i]”Wróg mojego wroga jest moim przyjacielem”[/i]
      Ale czy na pewno? Czy nawet minimalny sukces nie rozzuchwali zbytnio naszych raczkujących nazistów? Przypomnijcie sobie film “Kabaret”. Ja wiele lat temu przez długi czas myślałem, że Niemcy to chyba jednak prymitywny naród, skoro zagłosowali na malarza pokojowego.
      Czy miałem rację? A czy bardzo się różnimy od ówczesnych Niemców? Dla czego nie wyciągamy wniosków z wcześniejszych katastrofalnych decyzji innych? Czy my na pewno jesteśmy takim narodem wybranym, że każde nieszczęście musimy obowiązkowo tesować na sobie?

  4. @Kmat
    Kukiz faktycznie już się skończył, moim zdaniem nie ma szans. O tym mobbingu w lubelskiej Wiośnie też czytałam, ale i tak Biedroń to dla mnie tylko zachwycony sobą celebryta.

  5. @Szarabajka
    Konfederacja może faktycznie zabrać trochę głosów PiSowi, co nie martwi. Jednak rzeczywiście dołujące jest to, że mają poparcie i szanse na uzyskanie mandatów.

  6. Ano wiadomo jak to jest z Konfederacją. Jak zabiorą PiSowi to dobrze. Ale trudno zapomnieć, że to zaraza od PiSu większa. Choć w sumie LPR czy SO też była, niemniej koalicja, gdzie musieli podzielić się władzą była mniej groźna niż hipotetyczne rządy większościowe dowolnej z tych partii.

  7. Nie patrzę na ilość ewentualnych mandatów, czy gier koalicyjnych, ile na obrzydliwy brązowy trend społeczny. JKM – wiadomo, Jakubiak – ws umie nie dziwi, ale Liroy?! Nie rozumiem.

    1. Trend jest ogólnoświatowy. Trump, brexit, rosnące AfD, Włochy rządzone przez koalicję skrajnej prawicy i antyszczepionkowców itp. Wszędzie, czy prawie wszędzie jest zwrot antyliberalny. A skoro przesuwa się średnia to także i ekstrema. U nas to jest ewidentnie pokoleniowe, baza tego skrętu to millenialsi.
      Liroy – głupi był, niech teraz zje tę żabę. Podejrzewam, że do parlamentarnych pójdzie w jakimś porozumieniu z Kukizem i Gwiazdowskim.

  8. @Szarabajka
    Faktycznie, Liroy zdaje się nie pasować do tego towarzystwa. Choć może za mało go śledzę?

Odpowiedz na „szarabajkaAnuluj pisanie odpowiedzi