Dziurawy NFZ

O tym, że w naszej ochronie zdrowia brakuje pieniędzy wiadomo od zawsze. Od kiedy pamiętam, każdy kolejny rząd próbuje zasypać dziurę w budżecie NFZ i ciągle jest za mało.
Cóż, perspektywy są niestety mało optymistyczne – starzejemy się i potrzebujemy coraz więcej świadczeń medycznych. Wizyty u specjalistów, specjalistyczne badania i terapie, coraz lepsze i nowocześniejsze leki  też nie są tanie. Skąd na to wszystko brać?

Od wczoraj dużo się mówi o planowanych oszczędnościach w budżecie NFZ. Pierwsze zapowiedzi wyglądają niepokojąco i już się zastanawiam jak mnie dotkną? Zdrowie ostatnio mi się sypie
i niestety też na sobie muszę testować działalność naszej ochrony zdrowia.
Wygląda na to, że miałam szczęście, gdyż na operację zaćmy załapałam się już w ubiegłym roku. Czekałam krótko, teraz podobno mają wrócić limity? W tym roku miałam też rezonans kręgosłupa – teraz czekam na wizytę u neurochirurga – kwiecień 2029r. Na wizytę muszę przynieść wynik rezonansu nie starszy niż 1 rok, więc pewnie będę musiała zrobić to prywatnie…
Po rezonansie głowy – skierowanie do laryngologa, wizyta na wrzesień 2026. Zapisałam się i czekam, co innego mogę zrobić? Mam obawy, że zmniejszone limity na dostęp do specjalistów wydłużą te czasy. Owszem, zdarza mi się wspomagać wizytami prywatnymi, ale traktuję to jako ostateczność.

Mówi się też sporo o tym, że trzeba przejrzeć wycenę niektórych procedur medycznych, tu niekiedy naprawdę dochodzi do absurdów.  2 lata temu byłam u lekarza naczyniowca -długo czekałam, takich specjalistów jest niewielu, przynajmniej u mnie w Gdańsku. Zbadała mnie i dała skierowanie na Dopplera żył jednej nogi. Na badanie czekałam kilka miesięcy, ale zrobiłam i z wynikiem wróciłam na kolejnej wizycie. Wówczas dostałam skierowanie na Dopplera drugiej nogi. Na moje pytanie – dlaczego nie nie od razu, tylko każda noga osobno – usłyszałam, że niestety, ale NFZ tak rozlicza, że musi to być osobno. Po co? Przecież gdybym zrobiła to razem – lekarka na jednej wizycie mogłaby obejrzeć wyniki badania obu nóg. Takie podwójne badanie trwałoby zdecydowanie krócej niż 2 badania pojedyncze, a u lekarza byłaby 1 wizyta zamiast 2. Ktoś inny mógłby w tym czasie skorzystać. Przykładów takich różnych absurdów pewnie każdy może podać więcej z własnego doświadczenia. Choć być może coś, co wydaje się nam absurdem – ma swoje uzasadnienie w przeważającej ilości przypadków? Nie wiem, to zadanie dla fachowców, niekoniecznie z Excela, bardziej z medycyny.

A darmowe leki dla dzieci i seniorów? Nie łapię się, więc nie wiem jakie leki są faktycznie dostępne za darmo dla seniorów. Mam czteroletnią wnuczkę, której zdarza się chorować (nic specjalnego, na szczęście nie ma żadnych poważnych chorób)  i wykup recepty to zawsze spora kwota. Chyba jeszcze nigdy się nie zdarzyło, aby jakiś lek był za darmo.
A swoją drogą – może warto sprawdzić jak w praktyce wygląda wykorzystanie tych bezpłatnych leków? Polak podobno potrafi. Ja ostatnio zauważyłam, że na lekach choć częściowo refundowanych też da się zarobić:
Refundacja wyrobów medycznych 

Mimo wszystko jednak ślepe cięcie i wprowadzanie odgórnych limitów niesie za sobą zbyt wysokie koszty społeczne i nie wydaje mi się, żeby rząd się na to zdecydował. Tym bardziej, że to tylko odwlekanie problemów, a nie ich rozwiązywanie.
Burza mózgów w rządzie jak najbardziej wskazana.


Odkryj więcej z To mój kraj

Zapisz się, aby otrzymywać najnowsze wpisy na swój adres e-mail.

4 komentarze do “Dziurawy NFZ”

  1. Nie wiem, czy pamiętasz dwa koszyki Religii za rządów PiSu? Jeden refundowany, drugi odpłatny. Nie wszedł w życie, bo podniósł się wrzask. Myślę, że w końcu i tak nas to czeka. Jak zapełnić te koszyki, to sprawa do poważnej dyskusji. W tej chwili przecież i tak przynajmniej w połowie leczymy się odpłatnie, a ceny z tego tytułu są dyktowane przez lekarzy, którzy wcale nie są zainteresowani krótkimi kolejkami w NFZ. Oj, dużo by na ten temat pisać…

  2. Oj, tak. Przez lata były różne pomysły i nic z tego nie wyszło. Kiedyś była nawet mowa o dodatkowej dobrowolnej składce zdrowotnej, ale też podniósł się wrzask. A ja wcale nie będę się lepiej czuć, jeżeli za mną w kolejce do specjalisty będzie jakiś miliarder.
    Ja na początku, po odebraniu wyniku rezonansu pilnie musiałam skonsultować się z neurolożką, a termin wizyty – latem. Na szczęście też przyjmuje prywatnie, zapłaciłam i byłam.

    Ja najbardziej się boję różnych pomysłów w stylu „bon zdrowotny na określoną kwotę” – to pomysł Konfederacji. Cóż, wówczas pozostanie nam tylko wizyta u szeptuchy.

  3. Ludzie mówią ,że ustawa zmuszająca emerytów, do przechodzenia na czerwonym świetle, uratowała by finanse NFZ.

Zostaw odpowiedź