Wszystkiemu winna PO?

Ostatnie wydarzenia na naszej scenie politycznej pokazują, że powstała nowa, prężnie i sprawnie atakująca rywali koalicja antyPO. I nawet na horyzoncie nie widać żadnego symetrysty wołającego nie straszcie Platformą. Z czego to wynika? Czemu mają służyć te zmasowane ataki na PO/KO? Wprawdzie Platformie można wiele rzeczy zarzucić, ale własne opinie jednak powinny mieć jakieś umocowanie w faktach, a nie tylko w sztucznie wytworzonych faktach medialnych.

Nie zapominajmy więc o tym, że:

    • przez ostatnie 6 lat rządzi PiS, a PO jest w opozycji
    • głosowanie w sejmie za FO to nie był wybór czy chcemy, aby “Polki i Polacy” dostali pieniądze z UE czy nie
    • w wolnej Polsce jeszcze żadne ugrupowanie nie zawłaszczyło dla siebie władzy tak absolutnej jak PiS
    • Koalicja Obywatelska jest największą partią opozycyjną w parlamencie – tak zdecydowali wyborcy
    • realny socjalizm już raz zbankrutował

Zasady są ważne, nie można ich przehandlować w zamian za mniej lub bardziej wydumane korzyści.
Chyba ostatnio byłam zbyt zajęta i w dodatku zbyt zniechęcona polityką, ale zdaje się, że przegapiłam te olbrzymie korzyści wynegocjowane przez Lewicę. Zapowiedź 75 tys. mieszkań na wynajem traktuję jako żart i na pewno nie o to mogło chodzić. Inne korzyści do mnie nie dotarły, choć słyszałam w TVN24 jednego z lubiących pączki dziennikarzy, który stwierdził, że Lewica odniosła wielki sukces: pokazała, że nie jest Platformą. Cóż, może niektórym niewiele trzeba do szczęścia?

Sejmowe głosowanie nad FO na pewno nie było łatwe, proste i jednoznaczne. W sytuacji, gdy Lewica wcześniej już ogłosiła, że dogadała się z władzą i poprze projekt ustawy, co mogła zrobić KO? Moim zdaniem wstrzymanie się od głosu było wyjściem optymalnym.
Końcowe wyniki głosowania wyglądają tak:

Można było się tego spodziewać, choć na początku byłam rozczarowana głosami poparciu posłów Polska 2050.  Gdy jednak wczoraj zobaczyłam na TT radość zwolenników tego ugrupowania ze spadku notowań KO, wszystko zaczęło się układać. Co z tego, że PiS ma się dobrze, Konfederacji też wcale nie ubywa – liczy się to, że Platformie spada 👿
W tym kontekście nie dziwi nawet to, że wiceminister Wójcik na pytanie o głosowanie (Ziobryści byli przeciw), też zaatakował PO za wstrzymanie się od głosu.
Ten front antyPO ma się niestety bardzo dobrze.

A na koniec cytat z FB. Autorem jest zaprzyjaźniony były bloger z Bloxa:

A poza tym sądzę, że dziennikarze muszą wziąć się do rzetelnej pracy.

Czekając na szczepionkę

Pandemia w naszym kraju ma się całkiem dobrze. Nie znamy jej prawdziwej skali, gdyż oficjalne statystyki podawane przez MZ są niestety tak mało wiarygodne, że już nawet Europa nabrała wątpliwości. Niestety, ale trudno walczy się z czymś nie znając prawdziwej skali problemu. Czy władze wiedzą jak jest naprawdę i tylko dla celów propagandowych ukrywają prawdziwe statystyki czy też wolą nie wiedzieć? Póki co to okazało się, że poważne błędy w oficjalnie pokazywanych danych ujawnił maturzysta z Torunia, a reakcją jest tylko utajnienie statystyk regionalnych i ogłaszanie jedynie słusznych wybranych danych ogólnopolskich.

Teraz czekamy na szczepionkę. Na pewno w opanowaniu pandemii to wielki sukces i są szanse na pokonanie, a przynajmniej znaczne ograniczenie koronawirusa.  Oczywiście, że zawsze jest możliwość, że podobnie jak grypa będzie mutować, co rok będzie pojawiać się nowy szczep i trzeba będzie szczepić się ponownie, ale nie będzie już tak zabójczy. Czy to pora na odtrąbienie sukcesu? Zaszczepimy się i będzie dobrze?
Od zawsze jestem zwolenniczką szczepień. Nie wierzę w żadne teorie spiskowe ruchów antyszczepionkowych. Tym razem jednak mam obawy. Ta władza jest tak nieudolna, że trudno spokojnie czekać na  zorganizowanie systemu szczepień. Nawet zakładając dobre chęci, wiemy jak to wygląda w praktyce, nie wyszło im nawet ze szczepionkami przeciwko grypie, a co dopiero z Covidem. Wprawdzie tym razem szczepionki są kupowane przez Unię, ale już przy dystrybucji może się okazać, że ktoś chciał zarobić i sprowadził podróby, znowu jakiś handlarz bronią lub oscypkami weźmie zaliczkę i się nie wywiąże itd. Jedna z tych szczepionek musi być przechowywana w temperaturze -70°C – jak rząd planuje zabezpieczyć dostawy? I ile będzie przypadków, że kartony ze szczepionkami znajdą się przykryte plandeką w jakiejś remizie czy magazynie? Aż strach się bać.

Oddzielnym, ale nie mniej ważnym problemem jest ruch antyszczepionkowy. Od dawna się rozwijał, obecnie ma się szczególnie dobrze. I nawet nie mam tu na myśli różnych teorii spiskowych o wstrzykiwaniu chipów od Gates’a. Coraz więcej jest osób, także mądrych i wykształconych, coraz bardziej sceptycznie podchodzących do antycovidowych szczepień. Dokładając do tego całkiem liczne grono tych, który w ogóle nie wierzą w “plandemię” – wcale nie będzie łatwo zaciągnąć ludzi do punktów szczepień.
Zupełnie nie rozumiem dlaczego rząd nie prowadzi szeroko zakrojonej akcji informacyjnej? Już teraz, nie czekając na wiosnę? Dlaczego nie dementuje tych wszystkich fakenewsów krążących w przestrzeni publicznej? Nie rozwiewa obaw, pokazując korzyści płynące z masowych szczepień, odpowiadając na pytania i wątpliwości? To zadanie już na teraz.
Czy już teraz jest przygotowywana baza osób do szczepienia, z przypisanym kodem kolejności? Biorąc także pod uwagę, że dla każdego potrzebne są 2 szczepionki i to raczej nie w odstępie kilku miesięcy. To naprawdę wielkie przedsięwzięcie logistyczne i nie ma co liczyć na to, że jakoś to będzie. Tym bardziej, że zaufanie do rządu dramatycznie spada i to także wśród wiernych wyborców PiS.

Podobno w przypadku takiej nowej szczepionki w pierwszej kolejności powinno się zaszczepić polityków władzy. Jak przeżyją, można szczepić wszystkich i kraj jest uratowany. Jak nie – kraj też jest uratowany.
Trzymajmy się zdrowo!

Postulaty

Rada Konsultacyjna Strajku Kobiet wyznaczyła listę postulatów.

      1. Aborcja na żądanie i pełnia praw kobiet (w tym walka z przemocą domową i niealimentacją)
      2. LGBT to ludzie
      3. Świeckie państwo
      4. Służba publiczna, nie partyjna
      5. Prawdziwe instytucje, prawdziwi rzecznicy (RPO, RPD)
      6. Poprawa kondycji publicznej ochrony zdrowia
      7. Edukacja na miarę współczesności
      8. No pasaràn (stop faszyzmowi)
      9. „Odśmieciowienie” rynku pracy
      10. Klimat
      11. Reanimacja psychiatrii
      12. Prawdziwe wsparcie osób z niepełnosprawnościami
      13. Stop propagandzie w mediach publicznych.

Pewnie z czasem te postulaty trochę się zmienią, pojawią się nowe, zostaną inaczej zredagowane. Czy mają szanse na realizację? Obawiam się, że nie wszystkie, nie całkiem i nie od razu. Od czegoś jednak trzeba zacząć, a marzenia trzeba mieć wielkie.
Zastanawiałam się także nad 7-dniowym ultimatum na przekazanie pieniędzy budżetowych z dotacji dla Kościoła i TVP i przekazanie ich na służbę zdrowia. Tu chyba nikt nie ma nawet najmniejszych złudzeń,  że to nierealne, choć może warto wyartykułować głośno to, co ważne?

A na chwilę obecną co robi władza? Bierze na przeczekanie i znowu zajmuje się sama sobą. Całkiem niedawno była awantura, gdy opozycja przegłosowała jeden dzień na zapoznanie się z  projektem ustawy. Teraz nagle okazuje się, że przez najbliższe 2 tygodnie sejm nie będzie się zbierać. Nie ma żadnych problemów do załatwienia? Wróbelki ćwierkają, że sami u siebie szukają większości do poparcia prezydenckiej ustawy o aborcji i kiepsko im idzie. Na pocieszenie będzie 308 nowych limuzyn…

 

 

Podgrzewanie nastrojów

Od dobrego tygodnia na ulicach naszych miast trwają coraz bardziej masowe protesty. Szaleje pandemia, przybywa zakażonych, służba zdrowia jest już kompletnie niewydolna. Każda władza w takiej sytuacji powinna robić wszystko co można, aby uspokoić nastroje i wyciszyć emocje. A co robi nasz “najlepszy w historii dobrozmianowy rząd”?  Idzie całkiem pod prąd i stara się jak najbardziej rozwścieczyć wszystkich. Dlaczego? Kompletna głupota czy celowe działanie? Kto podpala Polskę? I w jakim celu?
Wydawać by się mogło, że złem wcielonym na naszej scenie politycznej jest Jarosław Kaczyński. Wydaje mi się jednak, że tu jeszcze ktoś bardzo poważnie mąci. Może to walka o przywództwo w partii? I prowokowanie takich sytuacji, żeby jak najbardziej zaostrzyć sytuację, wysłać prezesa na emeryturę i przejąć całą władzę? Może ktoś go specjalnie podpuszcza?

Już “Piątka dla zwierząt” pokazała, że osławione przywództwo prezesa jest przeszłością. Po powrocie z senatu ustawa podobno już nie będzie procedowana, ale rolnicy są rozwścieczeni. Tydzień temu zamknięto całą gastronomię – nie dając ani chwili czasu na przygotowanie się branży. Punktem zapalnym okazało się orzeczenie TK – na ulice wyszły tysiące młodych ludzi, nie ustają w swych protestach. A wczoraj po południu ogłoszono zamknięcie cmentarzy, rozwścieczając nie tylko biznes okołocmentarny, ale również wszystkich tych, którzy zaplanowali sobie w tych dniach odwiedziny na cmentarzu. I z pewnością dominują tu seniorzy.
Czy ten rząd naprawdę nie jest w stanie nad niczym zapanować? Nawet nad własnymi rozporządzeniami? Lub choćby punktualnym zjawianiem się na konferencjach prasowych?

Przy takiej eskalacji aż strach się bać, czym to się skończy. Tym bardziej, że władza wydaje się być zupełnie oderwana od rzeczywistości. Uwierzyli we własną propagandę? Czy komuś się naprawdę wydaje, że to, co się dzieje to kwestia kilkuset legalnych jeszcze do ubiegłego tygodnia aborcji? I ten prezydencki projekt wszystko załatwi, załagodzi spory i spowoduje rozejście się protestujących do domów? Ręce opadają jak można być tak naiwnym.

 

 

 

Opozycja i jej wyborcy

Za nami kolejne brzemienne w skutki głosowanie sejmowe. Tym razem ustawa o ochronie zwierząt zwana też “piątką Kaczyńskiego”.  Jak zwykle szybciutko przeleciała przez sejm, w środku nocy została przegłosowana i skierowana do dalszego procedowania w senacie.
Wyniki głosowania są tu:
Głosowanie nr 130 na 17.posiedzeniu sejmu
Rano okazało się, że koalicja rządowa wisi na włosku, politycy ZP rozpoczęli wewnętrzne rozliczenia i wszystkie media skoncentrowały się tylko na tym. Opozycja i jej politycy zeszli na drugi i trzeci plan medialny.

Aktywni pozostali za to zwolennicy opozycji w mediach społecznościowych. I jak zwykle w większości krytykując KO. Tym razem – za głosowanie tak samo jak PiS. Podstawowe zarzuty dotyczą fatalnej, pospiesznej legislacji. Właściwie można to zrozumieć – PiS z przystawkami od 5 lat fatalnie proceduje ustawy, pełne błędów, bez debat i konsultacji, byle szybko i tak jak chcą. Tym razem nie było inaczej. Czy jednak opozycja powinna od razu odrzucić ten projekt? Tu mam już wątpliwości. Co z tego, że trafiłby od razu do kosza razem z ustawą “bezkarność plus”? Czy nie lepiej spróbować go zmienić, wprowadzając chociażby wydłużenie czasu wejścia w życie? Tak, aby np. dać czas na przebranżowanie branży futrzarskiej? W senacie jest to możliwe. Moim zdaniem warto spróbować.
Co ciekawe – wyborcy Lewicy nie są tak krytyczni wobec swoich posłów. Nie trafiłam na krytykę. A już zupełna cisza ze strony wyborców PSL. Ta partia akurat zagłosowała przeciw ustawie, co przynajmniej teoretycznie powinno spotkać się z uznaniem wyborców wiejskich. Dziwne, że PSL tego nie wykorzystuje. Przecież aż się prosi, żeby ustawić się w roli obrońcy “zdradzonych” przez PiS rolników.
W sumie to najwierniejszych wyborców ma chyba Konfederacja. Stoją murem za swoją partią.

Dlaczego my tak nie potrafimy? Skąd ten nieustanny krytycyzm? Platformie można sporo zarzucać, ale nie zawsze i nie z automatu. Nie ulegajmy narracji PiS. Polki i Polacy – przez ostatnie 5 lat rządzi PiS, nie Platforma….

 

 

Przesilenie rządowe?

Dziś rano na TT przeczytałam, że rząd PO upadł przez ośmiorniczki, a rząd ZP upada przez norki. Może coś w tym jest, choć póki co to jeszcze tylko spekulacje. Owszem, politycy PiS mówią sporo, ale to tylko słowa, zawsze może okazać się, że zostały wyrwane z kontekstu. Na poziomie faktów nie ma żadnych wniosków o dymisję, nawet Ardanowskiego, który już kilka dni temu sprzeciwił się ustawie o ochronie zwierząt.
Wprawdzie właśnie ogłoszono, że kilkunastu posłów PiS zostało zawieszonych w prawach członka partii, ale koalicja formalnie trwa. Jak długo? Zobaczymy. Póki co, posłowie SP zwarci i gotowi stoją za Ziobrą i atakują PiS. A PiS nie pozostaje dłużny.

Co będzie dalej? Warto zrobić zapas popcornu? Czy to wszystko co widzimy to tylko teatrzyk czy rzeczywista próba sił? Jeszcze rano skłaniałam się do tej pierwszej możliwości, ale w miarę rozwoju wydarzeń dochodzę do wniosku, że Kaczyński jednak chce pokazać koalicjantom miejsce w szeregu. Widać, że Ziobro zachłysnął się władzą i coraz bardziej prowadzi własną politykę. Również na gruncie europejskim. To musi irytować i to nie tylko Morawieckiego, ale też Kaczyńskiego. Czyżby nie był już tak nieomylny i wszechwładny jak wcześniej? I jest gotowy pójść na całość? Mam wątpliwości.
Zgodnie z kalendarzem wyborczym do urn pójdziemy dopiero za 3 lata. Teoretycznie to dobry moment na wprowadzenie trudnych ustaw. Wolę sobie nawet nie wyobrażać, co może być w ewentualnych planach, skoro Kaczyński w ten sposób testuje koalicjantów, grożąc nawet przyspieszonymi wyborami. Tym bardziej, że w odróżnieniu od SP i Porozumienia, PiS na pewno wejdzie do sejmu i to z bardzo dobrym wynikiem. Czy utraci władzę? Nie wiadomo, ale nawet jeżeli – to pamiętajmy o tym, że finanse państwa są w ruinie, jesteśmy na skraju Polexitu, tracimy fundusze europejskie. Każdy, kto teraz objąłby rządy będzie miał przechlapane.

Sytuacja na pewno jest rozwojowa. Przez najbliższe dni będziemy świadkami spektakularnych walk frakcyjnych. Będzie się działo. Choć nie miejmy złudzeń – to, co najciekawsze będzie się toczyć w zaciszu gabinetów. To w bardzo ograniczonym gronie czołowych polityków będą rozgrywane różnego rodzaju haki i uaktywniane “gwoździe do trumny”. Ziobro nie jest tu z pewnością bezbronny, ale warto pamiętać, że Kaczyński ma Kamińskiego.
A swoją drogą – zakładając, że Ziobro wyleciałby z rządu i musiałby oddać MS – aż trudno sobie wyobrazić, jaki czystki nastąpiłyby w tym resorcie. Jeden wielki chaos i w sądownictwie i w prokuraturze.
A na TT Stonoga donosi, że z MS wywożone są dokumenty, a cała awantura spowodowana jest wszczęciem ukrytego przed Kaczyńskim śledztwa przeciwko Szumowskim i Morawieckim….

 

Nieopłacalna przyzwoitość

Warto być przyzwoitym.

Warto być uczciwym, choć nie zawsze się to opłaca. Opłaca się być nieuczciwym, ale nie warto.

Władysław Bartoszewski

Nigdy nie ma dobrego czasu na podjęcie niektórych trudnych decyzji, to oczywiste. Jednak czasami może być to najgorszy z możliwych terminów, aż trudno się w to wstrzelić. Naszym posłom się to udało – dzień 14 sierpnia 2020r. zapisze się w pamięci na długo.
Od pól roku przeżywamy pandemię, borykając się na co dzień z mniej lub bardziej trafionymi decyzjami rządu.  W realnym świecie wokół mnie ludzie tracą pracę, mają obniżane pensje. Jedna z dużych firm korporacyjnych, z którą współpracuję – wszystkim pracownikom zmieniła wymiar etatu na 0.8, zwija część oddziałów. Kilku klientów jest na granicy upadku. Gospodarka ma się kiepsko, a najgorsze jeszcze może być między nami. Dodatkowo, wczoraj rano GUS podał fatalne dane o stanie PKB, a po południu Sejm głosował ustawę o zmianie niektórych ustaw w zakresie wynagradzania osób sprawujących funkcje publiczne oraz o zmianie ustawy o partiach politycznych

Tak, to ta ustawa, która znacząco podnosi pensje rządowe, posłów, senatorów, samorządowców, prezydenta i prezydentowej, a także podnosi roczne dotacje budżetowe dla partii politycznych. Cóż, każda władza dba o siebie i mało mnie to dziwi. Nie jestem jednak w stanie zrozumieć, dlaczego ustawa została poparta przez opozycję? Po co?
W głosowaniu wzięło udział 434 posłów – przy takim kworum do uchwalenia ustawy wystarczyłoby 218 głosów, czyli PiS w ogóle nie potrzebował głosów opozycji.

A tu wyniki głosowań imiennych – warto się przyjrzeć kto jak głosował:
Głosowanie imienne
Owszem, z punktu widzenia PiS takie rozwiązanie jest korzystniejsze, gdyż wytrąca w ten sposób argumenty o pazernej władzy, ale dlaczego opozycja na to poszła? Podobno jakiś anonimowy poseł KO skarży się, że wydatki posłów są bardzo duże i pensje nie wystarczają m.in. na zakup nowych ubrań na wizyty w okręgu, a poza tym polityka jest kosztowna:
OKO Press: Wszystkim zależało na tych podwyżkach
No przepraszam, ale to naprawdę żałosne…

Internety też plotkują, że KO została zaszantażowana przez pewnego prominentnego polityka partii władzy.  Podobno brak deklaracji, że zagłosują za miało skutkować tym, że projekt się w ogóle nie pojawi (czyli podwyżek nie będzie), a poza tym prokuratura może zintensyfikować swoje działania w stosunku do niektórych polityków PO. Jeżeli to prawda – to oznacza, że na opozycję parlamentarną nie można  już liczyć. Skoro poszło tak łatwo, to następnym razem też się uda. I podobny szantaż będzie można wykorzystać np. przy zmianie konstytucji…

A ostatnim gwoździem do trumny było dla mnie wystąpienie RPO Adama Bodnara w sejmie. Piątkowy wieczór, ważny mecz w telewizji, już po głosowaniach – na sali było 25 posłów. Po uchwaleniu podwyżek już nie warto się starać? Media pokrzyczą i po kilku dniach zapomną? A wybory dopiero za 3 lata?

 

 

Powyborcze rozliczenia

Od wyborów prezydenckich minął tydzień. To chyba dobry moment na podsumowanie ostatnich tygodni. I może w końcu na wyrzucenie z siebie tego, co mnie gryzło w trakcie kampanii wyborczej, a co dusiłam w sobie w imię wyższych celów.
Patrząc z perspektywy czasu nadal popieram swoją decyzję bojkotu kopertowych wyborów Sasina. Gdyby do nich doszło – nie wzięłabym w nich udziału. A to oznacza, że mój głos nie trafiłby wówczas do żadnego z kandydatów “wygrywających w drugiej turze” z Dudą. Wprawdzie to już dywagacje z alternatywnej rzeczywistości, ale podejrzewam, że w tamtych wyborach PAD wygrałby już w I turze, drugiej wcale by nie było.

Wszystko zmieniło się po zgłoszeniu Rafała Trzaskowskiego. Oczywiście, znaczący wpływ miał tu także fakt, że organizacja wyborów (i tak wątpliwych konstytucyjnie) wróciła jednak formalnie do PKW. Zdecydowanie powiało nową siłą i dało energię, tym bardziej, że sam RT wniósł ogromny powiew świeżości i nadziei. No i się zaczęło…
To, że stał się celem brutalnych ataków PiS i telewizji rządowej nie dziwi wcale. Przykre jednak, że atakowali go także pozostali kandydaci strony prodemokratycznej. Najwięcej chyba Szymon Hołownia, ale Kosiniak-Kamysz też był tu aktywny. No i Biedroń, choć jego kampania akurat była w ogóle bardzo niemrawa i słabo się przebijała. Czy to na pewno był dobry sposób na zdobycie głosów poparcia? Czy prawdziwy wróg nie był gdzie indziej? Żałosne to, ale cóż. Tym bardziej jednak cenię Rafała Trzaskowskiego, że przez całą kampanię nie zniżył się do atakowania kandydatów z tej samej strony barykady.
Dla mnie samej sprawa była oczywista – w pierwszej turze głosuję na tego kandydata, który jest mi najbliższy, w drugiej turze – na tego, który stanie naprzeciw Dudy. Sporo zwolenników RT miało podobne podejście – widziałam sporo podobnych postów na TT. Tylko i aż tyle.
Niestety, po ogłoszeniu wyników I tury wcale nie było lepiej. Fochy, obrażanie się, dyktowanie warunków – ręce opadają. Niestety, ale w końcowym rozrachunku okazało się, że nie udało się i mamy reelekcję. Cóż, do alternatywnej rzeczywistości się nie przeniosę, trzeba żyć z tym, co mamy. Choć wielka szkoda…

Nie wiem, czy powyborcza trauma u niektórych ciągle trwa czy coś innego jest przyczyną, ale mam wrażenie, że ataki strony prodemokratycznej na Rafała Trzaskowskiego nadal trwają. Na Twitterze jest mnóstwo postów, w których pełni pretensji zwolennicy SH wyrzucają, że PO nie powinna wystawiać kandydata w wyborach, bo sondaże wskazywały, że to Hołownia wygra w drugiej turze…. Niestety, ale w ten sposób patrząc – to SH nie powinien też w ogóle startować, gdyż Kosiniak-Kamysz zgłosił się już w grudniu ub.r. , a sondaże w II turze też wskazywały jego wygraną. Naprawdę tak trudno zrozumieć, że to nie sondaże decydują, a konkretne karty wrzucone do urn wyborczych? Głosowałam na RT i w I i II turze – była to moja samodzielna decyzja, nikt mnie nie szantażował ani nie zmuszał. RT w pierwszej turze zdobyło 30,46% głosów, SH – 13,87%. To chyba też o czymś świadczy, prawda? W każdym razie ja nie mam zamiaru przepraszać za to jak głosowałam czy też za to, że SH nie wszedł do II tury.
Oczywiście zdaję sobie sprawę z tego, że przeszło 10 milionów głosów oddane na RT w II turze nie są odzwierciedleniem rzeczywistego poparcia ani tego kandydata ani tym bardziej PO, ale jednak świadczą o tym, że zapotrzebowanie wyborców na prodemokratyczną ofertę jest duże.  Kiedyś to może zaprocentować, lepiej więc nie tracić sił i energii na wzajemne żale i pretensje.
A swoją drogą – odezwała się też  Lewica. I to z “dobrymi” radami dla Platformy. Biorąc pod uwagę oszałamiający wynik wyborczy Biedronia (gorszy nawet niż wynik Magdy Ogórek 5 lat temu) – to już tylko wzdycham.
Ogarnijmy się, bo tracimy cały dorobek ostatnich 30 lat….

 

Jestem załamana…

Tak, wiem, że liczą się wyniki nie sondaże. Pamiętam jednak także kto liczy głosy…
Kiedyś byłam optymistycznie nastawiona do życia, widziałam choć połowę wody w szklance. Teraz przyszłość jawi mi się w bardzo bardzo ciemnych barwach.

Szkoda Polski….

Trza zdecydować!

Ostatnie godziny przed ciszą wyborczą. I nie miejmy złudzeń – to cisza przed burzą. Poparcie dla obydwu kandydatów na prezydenta jest wyrównane, nie można być pewnym wyniku. Każdy głos jest ważny i może rozstrzygnąć o końcowym wyniku. Pamiętajmy, że nie sondaże rozstrzygają, liczy się to, co znajdzie się w urnach wyborczych.

Te wybory mają wymiar znacznie poważniejszy niż normalne wybory prezydenckie, mają wymiar historyczny, a skutki odczuwalne będą przez pokolenia. Wschód czy Zachód? Jedynie słuszna władza czy demokracja?
Tym bardziej trudno zrozumieć, że zgodnie z sondażami na wybory wybiera się ok.63% uprawnionych do głosowania. To już nie jest kwestia takich czy innych poglądów politycznych. Nie idę, bo …? Jak można nie chcieć mieć wpływu na swoje własne życie? Naprawdę jest im wszystko jedno w jakim kraju będą żyć? Inni wiedzą lepiej jak mam żyć, więc niech wybiorą za mnie? Niepojęte.

Niedziela 12 lipca 2020 – idziemy na wybory. Tylko tyle i aż tyle.
Zachowujemy wszystkie środki ostrożności (wirus nie śpi) i głosujemy zgodnie z własnym sumieniem.
Ja oczywiście swój głos oddam na Rafała Trzaskowskiego.