Czekając na szczepionkę

Pandemia w naszym kraju ma się całkiem dobrze. Nie znamy jej prawdziwej skali, gdyż oficjalne statystyki podawane przez MZ są niestety tak mało wiarygodne, że już nawet Europa nabrała wątpliwości. Niestety, ale trudno walczy się z czymś nie znając prawdziwej skali problemu. Czy władze wiedzą jak jest naprawdę i tylko dla celów propagandowych ukrywają prawdziwe statystyki czy też wolą nie wiedzieć? Póki co to okazało się, że poważne błędy w oficjalnie pokazywanych danych ujawnił maturzysta z Torunia, a reakcją jest tylko utajnienie statystyk regionalnych i ogłaszanie jedynie słusznych wybranych danych ogólnopolskich.

Teraz czekamy na szczepionkę. Na pewno w opanowaniu pandemii to wielki sukces i są szanse na pokonanie, a przynajmniej znaczne ograniczenie koronawirusa.  Oczywiście, że zawsze jest możliwość, że podobnie jak grypa będzie mutować, co rok będzie pojawiać się nowy szczep i trzeba będzie szczepić się ponownie, ale nie będzie już tak zabójczy. Czy to pora na odtrąbienie sukcesu? Zaszczepimy się i będzie dobrze?
Od zawsze jestem zwolenniczką szczepień. Nie wierzę w żadne teorie spiskowe ruchów antyszczepionkowych. Tym razem jednak mam obawy. Ta władza jest tak nieudolna, że trudno spokojnie czekać na  zorganizowanie systemu szczepień. Nawet zakładając dobre chęci, wiemy jak to wygląda w praktyce, nie wyszło im nawet ze szczepionkami przeciwko grypie, a co dopiero z Covidem. Wprawdzie tym razem szczepionki są kupowane przez Unię, ale już przy dystrybucji może się okazać, że ktoś chciał zarobić i sprowadził podróby, znowu jakiś handlarz bronią lub oscypkami weźmie zaliczkę i się nie wywiąże itd. Jedna z tych szczepionek musi być przechowywana w temperaturze -70°C – jak rząd planuje zabezpieczyć dostawy? I ile będzie przypadków, że kartony ze szczepionkami znajdą się przykryte plandeką w jakiejś remizie czy magazynie? Aż strach się bać.

Oddzielnym, ale nie mniej ważnym problemem jest ruch antyszczepionkowy. Od dawna się rozwijał, obecnie ma się szczególnie dobrze. I nawet nie mam tu na myśli różnych teorii spiskowych o wstrzykiwaniu chipów od Gates’a. Coraz więcej jest osób, także mądrych i wykształconych, coraz bardziej sceptycznie podchodzących do antycovidowych szczepień. Dokładając do tego całkiem liczne grono tych, który w ogóle nie wierzą w “plandemię” – wcale nie będzie łatwo zaciągnąć ludzi do punktów szczepień.
Zupełnie nie rozumiem dlaczego rząd nie prowadzi szeroko zakrojonej akcji informacyjnej? Już teraz, nie czekając na wiosnę? Dlaczego nie dementuje tych wszystkich fakenewsów krążących w przestrzeni publicznej? Nie rozwiewa obaw, pokazując korzyści płynące z masowych szczepień, odpowiadając na pytania i wątpliwości? To zadanie już na teraz.
Czy już teraz jest przygotowywana baza osób do szczepienia, z przypisanym kodem kolejności? Biorąc także pod uwagę, że dla każdego potrzebne są 2 szczepionki i to raczej nie w odstępie kilku miesięcy. To naprawdę wielkie przedsięwzięcie logistyczne i nie ma co liczyć na to, że jakoś to będzie. Tym bardziej, że zaufanie do rządu dramatycznie spada i to także wśród wiernych wyborców PiS.

Podobno w przypadku takiej nowej szczepionki w pierwszej kolejności powinno się zaszczepić polityków władzy. Jak przeżyją, można szczepić wszystkich i kraj jest uratowany. Jak nie – kraj też jest uratowany.
Trzymajmy się zdrowo!