Podgrzewanie nastrojów

Od dobrego tygodnia na ulicach naszych miast trwają coraz bardziej masowe protesty. Szaleje pandemia, przybywa zakażonych, służba zdrowia jest już kompletnie niewydolna. Każda władza w takiej sytuacji powinna robić wszystko co można, aby uspokoić nastroje i wyciszyć emocje. A co robi nasz “najlepszy w historii dobrozmianowy rząd”?  Idzie całkiem pod prąd i stara się jak najbardziej rozwścieczyć wszystkich. Dlaczego? Kompletna głupota czy celowe działanie? Kto podpala Polskę? I w jakim celu?
Wydawać by się mogło, że złem wcielonym na naszej scenie politycznej jest Jarosław Kaczyński. Wydaje mi się jednak, że tu jeszcze ktoś bardzo poważnie mąci. Może to walka o przywództwo w partii? I prowokowanie takich sytuacji, żeby jak najbardziej zaostrzyć sytuację, wysłać prezesa na emeryturę i przejąć całą władzę? Może ktoś go specjalnie podpuszcza?

Już “Piątka dla zwierząt” pokazała, że osławione przywództwo prezesa jest przeszłością. Po powrocie z senatu ustawa podobno już nie będzie procedowana, ale rolnicy są rozwścieczeni. Tydzień temu zamknięto całą gastronomię – nie dając ani chwili czasu na przygotowanie się branży. Punktem zapalnym okazało się orzeczenie TK – na ulice wyszły tysiące młodych ludzi, nie ustają w swych protestach. A wczoraj po południu ogłoszono zamknięcie cmentarzy, rozwścieczając nie tylko biznes okołocmentarny, ale również wszystkich tych, którzy zaplanowali sobie w tych dniach odwiedziny na cmentarzu. I z pewnością dominują tu seniorzy.
Czy ten rząd naprawdę nie jest w stanie nad niczym zapanować? Nawet nad własnymi rozporządzeniami? Lub choćby punktualnym zjawianiem się na konferencjach prasowych?

Przy takiej eskalacji aż strach się bać, czym to się skończy. Tym bardziej, że władza wydaje się być zupełnie oderwana od rzeczywistości. Uwierzyli we własną propagandę? Czy komuś się naprawdę wydaje, że to, co się dzieje to kwestia kilkuset legalnych jeszcze do ubiegłego tygodnia aborcji? I ten prezydencki projekt wszystko załatwi, załagodzi spory i spowoduje rozejście się protestujących do domów? Ręce opadają jak można być tak naiwnym.

 

 

 

Zarządzanie pandemią

Od dziś większość z nas jest w żółtej strefie, niektórzy w czerwonej. Patrząc na statystyki zakażeń – jest się czego bać, a wszystko wskazuje na to, że będzie jeszcze gorzej. I nie miejmy złudzeń, musimy zadbać o siebie sami.
Zasada DDM (Dezynfekcja, Dystans, Maseczka) ma sens i przynajmniej może zminimalizować możliwość zakażenia. Warto stosować, tym bardziej, że służba zdrowia jest na skraju zapaści, a w sferze informacyjnej panuje jeden wielki chaos. Niestety, coraz częściej mam wrażenie, że nikt nad tym nie panuje.

Wbrew temu, co jeszcze niedawno twierdził premier Morawiecki, ani promienie ultrafioletowe nie zdławiły wirusa, ani nie jest on w odwrocie. Coraz mniej wierzymy władzy i podawanym oficjalnym statystykom. Niestety, ten wirus jest zjadliwy, szybko i łatwo się przenosi. Przypadków śmierci jest sporo (też wzrasta), a choroby współistniejące niczego nie usprawiedliwiają. Gdyby nie Covid19 – nie doszłoby do zaostrzeżenia przebiegu choroby i pogorszenia stanu zdrowia.

W tym kontekście zupełnie nie rozumiem wszystkich ruchów antymaseczkowych. Kaganiec? Owszem, noszenie maseczek wszędzie w przestrzeni publicznej jest mało przyjemne. Jeżeli jednak może uchronić to mnie i ludzi mijanych na drodze – czy zdrowie i życie nie jest tego warte? Wystarczy mi do tego zdrowy rozsądek i głos fachowców (epidemiologów i wirusologów). Owszem, władza powinna zadbać o umocowanie prawne wszystkich wprowadzanych obostrzeń, konferencje prasowe nie są żadnym źródłem prawa. W cywilizowanym kraju nie da się np. wręczyć mandatu z uzasadnieniem “bo minister powiedział“. I pojawia się problem – w czwartek ogłoszono, że są maseczki obowiązkowe wszędzie, jeżeli ktoś z przyczyn zdrowotnych nie może – musi mieć zaświadczenie. Rozporządzenie jednak opublikowano dopiero dziś w nocy. Jak zdobyć takie zaświadczenie od ręki, skoro i tak w najlepszym przypadku trafimy na teleporadę? I to nie wiadomo kiedy? Podobno dziś mamy się dowiedzieć co ze szkołami od poniedziałku. Rodzice, szczególnie młodszych dzieci z pewnością są spokojni i z ufnością czekają, że rząd zadba o wszystko….

Na dzisiejszy dzień w całym kraju planowe są  marsze  Żądamy zakończenia plandemii, za 2 tygodnie – wielki protest w Warszawie. Cóż, trudno to komentować. Też nie lubię być zmuszana do niczego, ale czasem warto samemu sobie nałożyć ograniczenia. Też znam kilka osób, które już od wiosny straszą mnie grzybicą płuc, oddychaniem dwutlenkiem węgla itp.itd. Przestałam już dyskutować, żadne argumenty nie trafiają i to nawet do wydawałoby się inteligentnych ludzi. Szkoda, że władza nie potrafi prowadzić żadnej porządnej akcji edukacyjnej i uświadamiającej. Owszem, każdy ma prawo do głoszenia własnych poglądów, ale tym bardziej jest potrzebny głos przeciwstawny, tłumaczący i wyjaśniający.

Niestety, arogancję rządzących w stosunku do wydawanych zarządzeń widać na każdy kroku. Rzecznik MZ zaczął zakładać maseczkę na konferencje prasowe dopiero, gdy dzienna liczba zakażeń wzrosła powyżej 3000 osób, minister Dworczyk skrócił sobie kwarantannę, Czarnek odwiedził babcię w szpitalu – lista przykładów jest długa. Jak widać także w czasach zarazy są równi i równiejsi. Cóż, rząd się sam wyleczy…

Dbajmy o siebie, bo jak nie my, to nikt tego nie zrobi….