Wiosenna koalicja?

No cóż, mądry Polak po szkodzie. Wygląda na to, że Robert Biedroń jednak zdecydował się na wspólny start z Platformą Obywatelską. Lepiej późno niż wcale, choć patrząc z punktu widzenia Wiosny – pozycja przetargowa jest teraz znacznie słabsza niż przed eurowyborami.  Wyborczy wynik okazał się znacznie słabszy niż przewidywania, zachwycony sobą samym lider niewiarygodny, a ugrupowanie zaczyna się powoli rozpadać. Mało obiecujące perspektywy. Nagle więc okazało się, że nie ma wroga po stronie opozycyjnej. Rozumiem, że skończą się ataki na KE? Bo wcześniej to właśnie koalicja była dla Wiosny głównym celem do zwalczania. Ciekawe też, czy Robert Biedroń pozdejmuje też te wszystkie, na masową skalę rozdawane, bany na Twitterze?

Jedna wielka koalicja bloku demokratycznego ma sens, metoda przeliczania głosów na mandaty nie pozostawia tu złudzeń. Choć trudno będzie znaleźć wspólną platformę poglądową. Jak pogodzić polityka z konserwatywnej części PO np. z zdeklarowanym zwolennikiem aborcji na życzenie? Elektorat centrowy raczej nie lubi skrajności, wspólne wartości muszą trafiać do wszystkich, trzeba więc też unikać wszelkich radykalizmów. Podstawą może być tu przede wszystkim odbudowa demokracji w Polsce. Nie chodzi przecież o to, aby nad podstawowymi instytucjami państwa kontrolę przejęła inna opcja polityczna, nadal zachowując ręczne sterowanie i wszechwładzę państwa nad wszelkimi aspektami naszego życia. Konieczny jest tu plan jak to zrobić z zachowaniem praworządności. Specustawa w stylu “odwołujemy Przyłębską” nie jest tu dobrym wyjściem i nie odbuduje zaufania do państwa prawa.

Takich wspólnych tematów łączących ugrupowania wchodzące w skład koalicji można znaleźć więcej.  Jest zrujnowany system oświaty, zapaść w służbie zdrowia, ochrona środowiska czy też rosnąca inflacja. Źle się też dzieje w gospodarce -nadmierny i opresyjny fiskalizm, wzrost różnych danin na rzecz państwa nie sprzyja rozwojowi i za chwilę odczujemy to na własnej skórze.
Na pewno trudno będzie o porozumienie w sprawach takich jak stosunek do Kościoła czy LGBT. Tu rozwiązaniem może być podkreślenie na listach wyborczych przynależności do konkretnej partii. Nie wiem, dlaczego nie było tego w wyborach do EU?  Owszem, w niektórych pozycjach był dopisek należy do partii politycznej, ale której? W przypadku list koalicyjnych ma to szczególne znaczenie, prawda? Tym bardziej, że wcale nie musimy głosować na jedynki na liście, możemy sami zdecydować.  I tu może być miejsce na niuanse – co jest dla nas ważne. Po prostu zgodnie z włąsnymi poglądami wybieramy z listy przedstawiciela PO czy SLD, PSL (no sorry, ale partia ta jest za słaba, aby wokół siebie tworzyć skuteczną koalicję) czy też Wiosny czy innego ugrupowania.
W tym wszystkim ważne jest też to, że niezależnie od wszystkiego – koalicja musi być tworzona wokół PO, a więc i Grzegorza Schetyny. Tu nie ma alternatywy. Pohukiwania PSL-u niczemu nie służą i sprzyjają tylko utrwalaniu władzy PiS. A chyba nie o to chodzi?

 

39 myśli w temacie “Wiosenna koalicja?”

  1. Ja szczególnie zaskoczony nie jestem. Cały ten biedroniowy biedasymetryzm był dla mnie tylko próbą sił, aby móc wynegocjować dobre miejsca na wspólnej liście na wybory parlamentarne. Wyszło tak sobie, Wiosna zrobiła wynik dwa razy słabszy niż liczyła, tendencja jest spadkowa, i RB nie ma wyjścia, jak się nie dogada to działacze mu odejdą do SLD lub IP.
    Co do PSL – pogłupieli. Chyba naprawdę spróbują iść razem z Kukizem. Pewnie jeszcze przygarną Liroya, Jakubiaka i sierotki po Gwiazdowskim. Aha, i ponoć UED, który po dołączeniu Protasiewicza i Niesiołowskiego został partią konserwatywną (co tylko pokazuje, jaka to była wydmuszka). Może skończyć się rozbiciem gęby o próg wyborczy, a wtedy ludowcy staną się wiejskim odpowiednikiem Bezpartyjnych Samorządowców. Choć faktycznie oni najbardziej odstawali od reszty KE.
    Co do konserwatywnego skrzydła PO – ile to warte empirycznie wykazał Gowin. Mityczny elektorat konserwatywny ale umiarkowany i demokratyczny jest tylko internetowym memem. Od upadku komuny ciągle ktoś chce tych wirtualnych konserwatystów zagospodarować i notorycznie kończy z wynikiem typu 2,5%. Przecież to był i PJN i Polska Plus, i SKL, i milion pińćset różnych Chadecji Rzeczypospolitej, i zawsze kończyło się tak samo. Zresztą chyba nawet PC się tu łapie 😀 Jedyną partią której udało się w miarę stabilnie wstrzelić w tę niszę jest raptem PSL, przypadek wiele mówiący, ponieważ opierający poparcie nie na ideologii, a na robocie we gminie dla córki kuzynki szwagra i na cenie wieprzka na skupie.
    A tera mam pytanie, może słyszał ktoś coś. Ponoć w PO się obrazili na SLD bo zrobiło za dobry wynik w eurowyborach, koalicji z nimi nie chcą, i choć wprost ich nie mogą pogonić, to ponoć Schetyna postawił Czarzastemu warunki nie do przyjęcia. Naprawdę tak pogłupieli?

    1. Przed chwilą słuchałam w TVN24 Gduli i Bartoszewskiego. I ręce mi opadają – Wiosna równolegle myśli o koalicji lewicowej, a PSL ma zastrzeżenia także do SLD….
      Gdzieś czytałam, że część działaczy PO ma żal, że SLD za dużo dostało, mało z siebie dając. Może i coś w tym jest, ale teraz nie czas na rozdzieranie szat, trzeba patrzeć w przyszłość. Kampania wyborcza do naszego krajowego parlamentu już trwa i trzeba zacząć działać, a nie dywagować, co by było, gdyby…

      1. Akurat jeśli PO chce wykopać SLD, to Biedroń powinien iść gadać z Czarzastym, nie ze Schetyną. W końcu lepiej potraktowany nie zostanie. A jakaś kombinacja typu SLD-Wiosna-Zieloni-Razem (to ostatnie mało prawdopodobne) zawsze może coś urwać na efekcie nowości. Pytanie co powinna zrobić Nowoczesna, w końcu wcale nie jest oczywiste, że Lubnauer ma bliżej do Schetyny niż do Biedronia czy Czarzastego.
        No i taka sprawa – na moje to opozycja nie chce wygrać tych wyborów i się nie dziwię. PiS kolejny raz rozdął rozdawnictwo, co prędzej czy później musi doprowadzić do kryzysu. Opozycja tego by nie była w stanie ściąć, musiałaby się z tym męczyć, walnęłoby pewnie za jej kadencji, po czym Kaczyński by wrócił jako nowy Gierek. No to niech lepiej walnie za kadencji PiSu.

        1. Nowoczesna i Razem? Zupełnie mi to nie pasuje.
          Owszem, PiS powinien zmagać się ze skutkami swoich populistycznych działań, tylko gdzie my się podziejemy? Szkoda Polski.

          1. N i R w tym układzie to ekstrema. Aczkolwiek N odstawałaby od reszty dużo mniej. Z tym, że tam chyba wszyscy skapitulowali i tylko Lubnauer negocjuje ze Schetyną warunki konsumpcji przystawki.
            Za błędy PiSu zapłacimy wszyscy. Tego się chyba nie da uniknąć. Aczkolwiek statystycznie najgorzej oberwie PiSowski beton. Mimo wszystko korpoludek z Mordoru na Domanieckiej poradzi sobie lepiej niż małorolny z Podkarpacia.

  2. WIELKA KOALICJA koalicja to zły pomysł gwarantujący klęskę wyborczą. Wielu wyborców partii opozycyjnych pozostanie w domu. Na dzień dzisiejszy mamy zero propozycji programowych ze strony partii opozycyjnych. Oczywiście partie, które mają poparcie poniżej 5 proc. powinny zawiązać koalicje. Im spójniejsze są programowo tym lepiej. Ale każda partia która przekracza 5 proc. próg powinna iść do wyborów samodzielnie, z własnym programem. Pierwszym problemem partii opozycyjnych jest to, że im się nie chce ciężko pracować na spotkaniach z wyborcami. Drugim, to programowa pustka .

    1. Generalnie zgadzam się z Tobą, ale D’Hondt ma swoje wymagania. A nie stać nas na to, aby nie wygrać tych wyborów.

      1. Nie wygramy tych wyborów. Nadprezes empirycznie wykazał, że głosy można kupić. I póki będzie je miał za co kupić, to będą to głosy na niego. Jedyna inna możliwość to zgon/wylew/demencja nadprezesa, bo wtedy dyskretna walka buldogów pod dywanem przerodzi się w jawną rzeź.

      2. Koalicja Europejska pokazała że przegrywa z PiS. Przegrywa, bo wielu wyborców PO, PSL zostało w domu. Ordynacja do PE minimalizuje efekt metody d’Hondta . W wyborach do Sejmu przegrana Koalicji będzie jeszcze większa. Jeśli opozycja pójdzie do wyborów rozproszona to w sumie zdobędzie więcej głosów niż Koalicja. PiS wygra z każdą z partii opozycyjnych ale zdobędzie mniej niż 260 mandatów. Ważne jest aby małe partie opozycyjne stworzyły koalicje, ale w taki sposób aby progiem dla nich było 5 proc. a nie 8 proc. innymi słowy nie powielać błędu SLD z poprzednich wyborów.

    2. Z opozycyjnych tylko PO może być pewne przebicia progu. SLD, PSL i Wiosna mogą skończyć z wynikami typu 4,9%, Kukiz (o ile to opozycja) już spadł trwale poniżej progu, Nowoczesna jest na zbliżonej pozycji co SD albo UED. Pewnie skończy się na trzech blokach – PO, SLD-Biedroń i PSL-Kukiz..I nie wiem czy jednak większa koalicja nie byłaby lepsza. Bo d’Hondt.

  3. Smutny wyrok demokracji..to najlepszy komentarz,to społeczeństwo z lat 70,80 w większości odeszło w niebyt.Obecnie prym wiodą Ferdki,Janusze,Mariolki czy Grazynki + Rydzykowo-Pisowska armia plusowcow, wszelkiego rodzaju.

    1. Plusowcy i rydzykowcy to dość różne grupy. Klucz to plusowcy, bo oni PiS do władzy wynieśli, ale też oni PiS obalą, gdy plusy się skończą.

        1. Objawy wysychania już są. Dziwne szukanie nowych podatków jak za te morawieckie fundusze kapitałowe, schodzenie firm z budowanych dróg, bo waadza nie płaci, czy odejście Czerwińskiej mogą być symptomami.
          Ech, do czego to doszło. Całkiem niezłym hasłem na jesień może być:
          “Nie wprowadzimy bykowego.”

          1. Są objawy,kapitalnie!niech dają do oporu, sam już nie mogę się doczekać, kiedy to pierdyknie.

    2. Pozostaje pytanie, dlaczego im się chce pójść i zagłosować, a innym nie? Łatwo się głosuje za 500+, ale dla idei obrony demokracji już nie?

      1. Za obroną demokracji głosuje jakieś 45%. Za “wstaniem z kolan” i “suwerennością jakieś 30%. Reszta różnie. koło 5% za Polską wolną od Żydów. Trochę mniej za bólem dolnej strony pleców (bo przecież nikt nie popiera Kukiza z powodu JOWów). Za plusami około 15%. Reszta to drobnica – fani idealnie sferycznego wolnego rynku poruszającego się w idealnej próżni ruchem jednostajnie prostoliniowym, czy zwolennicy greckiego modelu socjalnego, który nie wiedzieć czemu nazywają modelem szwedzkim.

      2. Dlatego że oni mają karne wojsko,radyjo, kościółek i sznureczkiem na wybory.Sam byłem świadkiem jak pewna babcia ,z mojej klatki sprzedala mieszkanie i się wymeldowała , głosować jednak przyjechała na nasze osiedle,oczywiście nie była na liście,więc nie mogła zagłosować to autentycznie się rozplakala,To pokazało różnicę między nimi a tymi grilowanymi kielbasiarzami z piwem z Biedrony,którym wszystko wisi jak kilo kitu na agrafce, straszne to,ale tak jest,niestety.

  4. Nie ma co dywagować nad personaliami, wspólnym programem i wartościami, bo jeszcze chwila i już wcale dywagować o niczym nie będziemy. Wybór jest prosty: albo demokracja albo liberalny autorytaryzm 😉 I to Koalicja, jakby się nie nazywała, powinna wziąć na sztandary. bo pod takim hasłem podpisze się chyba każdy z opozycji. Nawet subtelny PSL 🙂 W NORMALNYM parlamencie można się będzie spierać o pryncypia i głosować wedle sumienia. W przeciwnym wypadku posłowie opozycji będą mogli być tylko widzami.

    1. To oczywiste! ale na bank nie połączą siły, trudno,fakt Pisobolszewicy mają niebywałego farta LPR,Lepper,Kukiz a w maju był Biedroń,który teraz chce do koalicji a w maju cwaniakował i już rozdawał stanowiska, a wała hipokryto,Bujak się, bujaj.

        1. I tu pojawia się problem. Łatka tęczy na sztandarze PSL, wykorzystana przez PiS do ataków w terenie, strasznie ich zabolała.

        2. No oby się połączyli. Brak PSLu chyba można przecierpieć, bo oni najbardziej odstają i chyba są najmniej sumowalni z resztą.

    2. Tak wybór jest prosty i oczywisty, ale jakoś się to nie przekłada na praktykę. Niestety.

        1. Dopóki dają+ nic plusowców nie przekona jak stwierdził Kmat, te wybory jeszcze będą w plecy ,na pewno.

          1. Plusowców nikt nie przekona, ale to nie jest elektorat opozycji. Wystarczy, że sympatycy demokracji ruszą tyłki do lokali. Wyborczych, oczywiście 🙂
            Jak się nie wierzy w wygraną, to po co w ogóle grać? Może oddajmy te wybory walkowerem? 😉

          2. @szarabajka
            Nie. Bez plusowców się nie wygra. Niestety, ale o losie kraju decyduje 10-15% ludzi, którzy mało co rozumieją, właściwie żadnych poglądów nie mają, a to oznacza, że ich wybory zależą od bieżącej sytuacji materialnej. Kiedyś dało się ich złapać na ciepłą wodę w kranie, ale niestety plus ma większą siłę rażenia.

  5. Walkower odpada,choć to utarty slogan,trzeba pójść na wybory,aby w lustrze ,móc sobie spojrzeć w twarz.Kiełbasiarze zostaną z piwem w ręku,ludzi co to wszystko rozumieją i nie zgadzają się, na drugą Turcję czy Białoruś np.jest według mnie za mało. Wracam do wspomnień,kiedy 1973r oglądałem mecz na Wembley,tam grał bramkarz Jan T.człowiek który zatrzymał Anglię, oczywiście wraz z zawodnikami z pola gry.Teraz takiej “kamandy” która zatrzymała by Pisobolszewię nie ma,tak wśród opozycji jak i wśród obywateli,jest nas za mało, aby z nimi wygrać, ale to się zmieni ,jak stwierdził to Kmat,szmalu zabraknie a drożyzna będzie “szaleć ” wtedy większość wygra z mniejszością, bo fanatyków jak za Hitlera to oni będą mieli.

Dodaj komentarz